Kłopoty leśniczego z prokuraturą w tle

BĄBLIN. Nowy obornicki nadleśniczy Jacek Szczepanik w swej inauguracyjnej przemowie bardzo wyraźnie podkreślił, iż ma zamiar „oczyścić obornickie lasy”. Każdy miał prawo zrozumieć to po swojemu, choć wielu nie miało wątpliwości, o czym właściwie mowa.  Od dawna było jednak wiadomo, że jest co w niektórych obornickich lasach „czyścić”, gdyż o nieprawidłowościach dotyczących obrotu drewnem mówiono w środowisku leśniczych już od dawna. Wreszcie przyszedł ten dzień, gdy nowy nadleśniczy przeszedł od słów do czynu i na początek usunął z pracy leśniczego z Bąblina, Piotra W. Zwolnienie miało charakter dyscyplinarny i nie był to koniec kłopotów leśniczego.

Zgromadzone przez nadleśniczego dowody przeciwko Piotrowi W. były tak poważne, że nowy szef obornickich lasów zainteresował nieprawidłowościami w Marylówce prokuraturę.  Jak potwierdziła Prokurator Rejonowy Elżbieta Gryziecka: trwa w tej sprawie postępowanie. Prowadzący tę sprawę prokurator wydał odpowiednie dyspozycje policji. 

Organy ścigania mają faktycznie pełne ręce roboty, a sprawa zahacza także o syna Piotra W.  Powołany został biegły, którego zadaniem będzie przeprowadzenie audytu szacującego, jakie straty mogły ponieść Lasy Państwowe. Chodzi tu o obrót drewnem opałowym, jakie syn leśniczego miał nabywać za pośrednictwem taty. Zdaniem osób znających to zagadnienie, ceny zakupy dawały wiele do myślenia, a priorytet dla syna denerwował wszystkich.  – Nasze środowisko odetchnęło, bo w obornickim nadleśnictwie skończyło się zamiatanie pod dywan i krycie nieuczciwych – powiedział nam jeden z leśniczych.

Materiał dowodowy zebrany w Nadleśnictwie przeciwko leśniczemu z Bąblina wygląda na poważny. Jednak czy zostaną mu postawione zarzuty zdecyduje śledztwo prokuratorskie, a potem o jego winie lub niewinności ewentualnie postanowi sąd.

Podobne artykuły