Nie chcą wiatraków w Pruścach – wojewoda uchylił decyzję starostwa

PRUŚCE. Mieszkańcy Prusiec nie chcą elektrowni wiatrowych, które chce we wsi wybudować inowrocławska spółka Windbau. Wnieśli oficjalny protest i złożyli go na ręce starosty obornickiego.  Pod protestem podpisało się około 200 mieszkańców.  Mimo to starosta wydał pozwolenie na budowę, choć protestujących było dwa razy więcej niż w Budziszewku, gdzie starosta dla odmiany pozwolenia na budowę chlewni nie wydał.

Ową wybiórczość władz powiatu skontrolował wojewoda wielkopolski i w obu sytuacjach obie decyzje starosty zmienił, znajdując w nich, jak orzekł w piśmie z 10 kwietnia 2017 rou, „rażące błędy”. Firma Windbau zaplanowała wybudowanie minimum trzech wiatraków. Określiła ich wymiary oraz odległość od siedzib ludzkich. Najważniejszym parametrem była rozpiętość skrzydeł, bo to ona stanowiła o wydaniu warunków zabudowy przez gminę, a wydano je jeszcze w latach 2009-2010. Obiekty – o wskazanych w dokumentach 90 metrach rozpiętości – ówczesne prawo dopuszczało lokować w określonej odległości od domostw i ta odległość była wówczas zachowana.

Minęło parę lat i inwestor wystąpił do starostwa powiatowego w Obornikach o pozwolenie na budowę. Tym razem w projekcie rozpiętość skrzydeł wzrosła do 100 metrów.  Większa o całe 10 metrów rozpiętość skrzydeł wymusiła też zmiany w konstrukcji wiatraków. Stały się wyższe, zmieniła się też głębokość posadowienia żelbetowego fundamentu elektrowni. Zmianie uległy także przepisy określające odległość od domostw, znacząco ją zwiększając.

To ważny szczegół, bowiem obecne prawo mówi, że – minimalna odległość wiatraka od domostw nie może być mniejszej niż 10-krotność jego wysokości. W ten sposób zwiększenie wysokości wieży ma ogromny wpływ na miejsce jej posadowienia,  Mieszkańcy protestujący przeciwko elektrowniom wskazali staroście zmianę parametrów oraz to, że warunki wydano dla mniejszych wiatraków, a pozwolenie inwestor chce uzyskać na większe, zupełnie zatem inne obiekty. Pozwolenie jednak wydano. Potem inwestor wystąpił o kolejne i także je dostał.

Wreszcie mieszkańcy Prusiec zaapelowali do wojewody wielkopolskiego, aby ten sprawę zbadał i wydał opinię. Wojewoda pochylił się nad pozwoleniami i oba dotyczące elektrowni z 10 kwietnia unieważnił stwierdzając, że „zawierają rażące błędy”. Wytknął staroście fakt wydania pozwolenia na budowę innych elektrowni niż inwestor deklarował w warunkach zabudowy.

Mieszkańcy Prusiec zwrócili się do naszej redakcji z kompletem dokumentów oraz prośbą o nagłośnienie tej zaskakującej sprawy, bowiem inwestor wystąpił także o trzecie pozwolenie na budowę elektrowni i obawiają się, iż i tym razem starosta je wyda, więc znów nie obejdzie się bez interwencji wojewody. Poprosiliśmy o komentarz władze Rogoźna, ale ani burmistrz ani jego zastępczyni nie chcieli niczego komentować zaznaczając, że to nie oni wydali decyzje. Nie kryli swego zaskoczenia opisanymi faktami oraz podkreślili, iż wspierają mieszkańców Prusiec, których wolę i prośby władze powiatu dziwnie zignorowały.

Podobne artykuły