Żwirownia nie ma pozwolenia. Samorządowcy apelują, by tak pozostało.

JARACZ, POWIAT OBORNICKI. W poprzednim numerze wspomnieliśmy o problemie, jaki powstał w związku z planami budowy w Jaraczu niemal dziewięciohektarowej żwirowni. Wyrobisko miałoby sięgać głębokości 12 metrów, a dane te wynikają z metryczki zamierzenia, jaką musiał przedstawić inwestor Dolata – Żwirownie.

Inwestycja wywołała liczne protesty mieszkańców, ekologów i samorządów. Pierwszy z nich formalnie zgłoszono podczas sesji nadzwyczajnej rady miejskiej Rogoźna. Apel skierowano na ręce Wojewódzkiego Dyrektora Ochrony Środowiska w Poznaniu, który będzie decydował o wydaniu warunków środowiskowych kopalni.  Dzień później apel rogoziński poparła jednogłośnie rada miejska w Obornikach. Do apelu dołączył się prezes spółki wodnej PWiK, który opierając się na audycie  geologicznym ostrzegł, że – żwirownia może swym działaniem przerwać dostawę wody do ponad 90% obornickich siedzib. Protest wsparło stowarzyszenie Aplaga, które w swym statucie ma zapis o ochronie przyrody, więc może być w proteście stroną czynną, jak twierdzą gminny prawnicy.

Wreszcie w miniony piątek wystosowano do Wojewódzkiego Dyrektora Ochrony Środowiska kolejny apel o odmowę wydania warunków środowiskowych. Tym razem autorem była rada powiatu obornickiego, a jednocześnie naczelnik wydziału ochrony środowiska wystosował też odpowiednie pismo do Wojewódzkiego Inspektora Wód, którego pieczy podlegają Wełna i Flinta, płynące w sąsiedztwie terenu przeznaczonego na żwirownię.

Żeby przybliżyć czytelnikom problem, zapytaliśmy o szczegóły Marka Jagodę, sekretarza gminy Rogoźno, z zawodu prawnika i  znawcę przepisów związanych z inwestycjami. Ten  wyjaśnił: Firma Dolata Żwirownie nie otrzymała jeszcze żadnego pozwolenia na wydobycie żwiru. Apele wystosowane przez samorządy są doskonale przemyślaną strategią działania. Na biurku WDOŚ znajdą się jednocześnie; wniosek inwestora o wydanie mu warunków środowiskowych, od którego musi zacząć starania o pozwolenie na wydobycie kruszyw oraz apele z protestem. Sam protest nie jest tam najważniejszy, lecz to wszystko, co znajduje się po słowie „ponieważ”. Przeczyta, że w okolicy planowanego przedsięwzięcia występuje szereg gatunków ptaków objętych ścisła ochroną gatunkową, jak dzięcioł zielonosiwy i pliszka górska oraz żeruje tam orzeł bielik. Obszar Natura 2000 Dolina Wełny ma istotne znaczenie dla ochrony ichtiofauny i siedlisk związanych z rzeką Wełną, która uregulowana jest w niewielkim stopniu. W ostoi swoje siedlisko znajduje istotna w skali ponadregionalnej populacja małża – skójki gruboskorupowej, która w tej rzece występuje bardzo licznie. Podkreślenia wymaga też obecność populacji gatunków ryb chronionych i zagrożonych w Polsce, jak głowacz biatopłetwy, koza (Cobitis taenia) i piskorz, a także dwa gatunki bardzo cenne w ichtiofaunie: troć wędrowna i brzana. Obszar ten jest istotny dla ochrony siedlisk występujących w rozproszeniu i wyróżnia się obecnością dziewięciu rodzajów siedlisk jak: zbiorowiska włosienniczników i niżowe ziolorośla nadrzeczne. Zagrożeniem dla obszaru Natura 2000 Dolina Wełny jest wysoka trafia rzeki Wełny i inwestycje przemysłowe w niewielkim oddaleniu od rzeki, a także wzrost presji związanych z wydeptywaniem roślinności brzegowej.

Zdaniem Marka Jagody – dyrektor ochrony środowiska nie może pominąć tych faktów, a wobec jego odmowy wydania warunków środowiskowych, kopalnia nie ma szans ruszyć. To lepsze od transparentów, wieców i pikiet – twierdzi sekretarz Jagoda.

Sołtys Jaracza Bartosz Perlicjan zapytał starostę Adama Olejnika o potencjalny dojazd do działki ze żwirem. Ten odparł goszcząc w Rogoźnie: Widzę wielki problem, bo droga przez Jaracz ma nośność dla samochodów osobowych a maksimum dostawczych. O ciężarowych nie ma mowy. Wątpię, by koncesja została wydana, biorąc pod uwagę liczne protesty nie tylko mieszkańców, ale i samorządów i przedsiębiorstw. Mam już wiedzę, że stosunek wód zostanie mocno zakłócony, więc jest problem. Mamy w Gołębowie podobną i ludzie widza czym to się kończy, a tu dochodzą kłopoty transportowe.  Trzeba pamiętać, że do działki żwirowej droga prowadzi przez dwa mosty o niskiej nośności. Tu burmistrz Rogoźna Roman Szuberski dodał – są to mosty 10-tonowe.

W tej sytuacji wygląda na to, że inwestor może nie otrzymać koncesji na wydobycie, a jest to niemal pewne. – Będziemy czekać na decyzję, jednocześnie  jako strona postepowania z uwagą śledząc cały przebieg formalności – zapewnił prezes Stowarzyszenia wodniackiego Aplaga Robert Filipiak.

Podobne artykuły