E-Sesja ruszyła z pewnymi oporami

OBORNIKI. Niedawno informowaliśmy czytelników o zamiarze wprowadzenie przez burmistrza systemu E-Sesja, dzięki któremu poprzez przejście z dokumentów papierowych na elektroniczne zaoszczędzi się znaczne pieniądze, o ochronie przyrody nie wspominając. Ku pewnemu zaskoczeniu E-sesja spotkała się z wyraźnym oporem u części radnych, którzy nie chcą tabletów, e-dokumentów i głosowania elektronicznego. Wolą nadal otrzymywać wszelkie materiały w formie papierowej, co jak wyliczył sekretarz gminy, Krzysztof Nowacki – na potrzeby radnych kumuluje od dwóch do dwóch i pół tysiąca stron druku rocznie. Jeżeli koszt jednej strony wynosi 30 gr, a w tym są tylko drukarki, tusze, papier i pracownicy, to całość kosztuje podatników 60 tys. rocznie. E-Sesja w wersji taniej, tablet i Internet, to koszt ok. 31 tys. złotych. Zwraca się więc wydatek w połowie roku, co sprawdziło i wprowadziło w życie już wiele urzędów. Koszt utrzymania programu to 10 tys. rocznie. Proponujemy tablety, bo są tańsze o 1000 zł od laptopów. W Swarzędzu te same tablety używa się siódmy rok, bo radni przekazali następcom. Elektronicznie można przekazywać na bieżąco zmiany w uchwałach, dla radnego Marka Lemańskiego kupimy specjalny tablet z lektorem i ze słuchawką.

Radni wysłuchali Nowackiego, a część z nich nie kryła, że minusem będzie brak papieru, do którego przez lata przywykli. Trzeba się będzie też nauczyć obsługi sprzętu. Jednak można się przełamać, bo aplikacja jest intuicyjna.  Radni podjęli ożywioną dyskusję i kolejno zgłaszali swoje uwagi. Marek Lemański zauważył: Wdrażanie w II połowie kadencji nie ma sensu. Ponadto będzie mi trudno ze słuchawką.  Krzysztof Piotrowski pytał o serwis, opłaty za Internet, gwarancję oprogramowania i urządzenia. – Obawiam się swych wyborców, że oskarżą mnie o rozpasanie. Waldemar Cyranek pytał – czy będzie możliwość wydrukowanie sobie dokumentów w domu? Złożył też interesująca propozycję: Tablet czy laptop kupię sobie sam za swoją dietę. Urządzenie będzie moją własnością, to kolejna oszczędność. Przyłączył się doń Jarosław Nosal: Mamy własne komputery, można na nie przesyłać nam materiały pocztą elektroniczną, a jak już, to tablety tylko za nasze diety.  Andrzej Gintrowicz zaproponował: Można połączyć trzy idee, sami sfinansujemy swoje urządzenia, wykorzystamy przesył elektroniczny, a część radnych ma i tak laptopy, mogą z nich korzystać podczas sesji. Henryk Brodniewicz oświadczył: Jestem głęboko zaniepokojony takimi słowami jak „Bizancjum”, czy „rozpasanie”. Dziś tablet nie jest luksusem. Marek Kulupa dołączył do tych, co wolą kupować sprzęt za swoje i powiedział: popieram Cyranka, a urządzenie warto ubezpieczyć.  Błażej Pacholski dodał: pomysł zakupu tabletu za własne środki jest bardzo dobry, bo nawet gdy go podniszczę, to nie będzie mi wstyd go przekazywać dalej. 

Krzysztof Nowacki odpowiedział na wszystkie pytania i rozwiał wątpliwości. Ostatecznie radni poprali E-Sesję, a podzieliło ich jedynie to, kto ma kupować tablety – ono sami, czy podatnicy.

Podobne artykuły