W powiecie obornickim będzie stacjonować wojsko

POWIAT OBORNICKI. Minister obrony narodowej i wojewoda wielkopolski ogłosili rozpoczęcie tworzenia oddziałów wojsk obrony terytorialnej w powiecie obornickim. Odział obornicki będzie liczył od 80 do 100 żołnierzy.

W okresie II Rzeczpospolitej w regionie stacjonował Batalion Obrony Narodowej Oborniki, który brał udział w kampanii wrześniowej. Przywrócenie wojska w Obornikach jest właśnie nawiązaniem do tej tradycji.

W Wojsku Polskim zostanie powołano nowy rodzaj sił zbrojnych – Wojska Obrony Terytorialnej (WOT). Tak przewiduje ustawa uchwalona sejm. Ministerstwo Obrony Narodowej chce, by w 2019 roku w nowej formacji służyło ponad 50 tys. żołnierzy. Według wstępnego projektu rozmieszczenia oddziałów WOT, jeden z nich ma stacjonować w powiecie obornickim.  Nie wiadomo jeszcze jak będzie nazywała się jednostka obrony terytorialnej, która będzie stacjonowała w powiecie, ale jak się dowiedzieliśmy, prawdopodobnie przywrócone zostanie historyczne nazewnictwo – więc będzie to Batalion Obrony Terytorialnej Oborniki.

Żołnierze tego oddziału będą ochotnikami pochodzącymi z powiatu. Zostaną odpowiednio przeszkoleni, zaprzysiężeni, uzbrojeni i opłaceni z budżetu rządowego. Będą posiadać na stanie broń ręczną – będą to m.in karabiny maszynowe i wyrzutnie rakiet. Na wyposażeniu oddziału w Obornikach mają znaleźć się też wojskowe pojazdy opancerzone. – Nie będą to żadne specjalne pociski, ale karabiny oraz amunicja do broni osobistej – powiedział wojewoda i dodał: to wiąże się z potrzebą przygotowania przez samorząd powiatowy właściwego pomieszczenia do przechowywania broni. W okresie przejściowym mogą to być arsenały mobilne, ale potem muszą zostać na stałe w powiatach.

Zadaniem obornickiego oddziału będzie obrona terytorium powiatu w przypadku agresji z zewnątrz oraz utrzymanie ładu i porządku podczas wojny.  Podobnie jak OSP przyjeżdża często szybciej do pożaru niż zawodowi strażacy, tak żołnierze obrony terytorialnej – w przypadku wybuchu konfliktu zbrojnego – mogą zostać najszybciej zmobilizowani i być gotowi do walki nawet w jedną godzinę. Ich pierwszym zadaniem będzie obrona życia mieszkańców powiatu oraz zabezpieczenie ważnej infrastruktury. Będą mieli także obowiązek służby, na przykład, podczas klęsk żywiołowych.

Żołnierze będą na cztery weekendy w miesiącu koszarowani w specjalnym budynku. Każdy z nich będzie ćwiczył przez cały weekend i dostanie za do ze środków MON od 300 do 500 złotych, zależnie od odległości dojazdu. Ze środków rządowych będą też opłacane skoszarowanie żołnierzy oraz koszty szkolenia.

W związku z tym rząd zwróci się do władz powiatu, aby te wskazały miejsca na skoszarowania wojska, jak też odpowiednie do ćwiczeń z bronią oraz strzelnicę.   To budzi pytania, gdzie skoszarować obornickie wojsko? Warto zastanowić się też nad tym, jak bezpiecznie przechować broń i amunicję oraz gdzie nią ćwiczyć strzelanie. Strzelnice mają co prawda oborniccy i rogozińscy myśliwi oraz bractwa kurkowe, ale są to obiekty typowo myśliwskie i amatorskie. Dużą wygodą może być pobliski poligon w Biedrusku, gdzie oborniccy żołnierze będą mogli się okopać albo przećwiczyć każdą pozycję i formację. W początkowym okresie będą najprawdopodobniej korzystać ze strzelnic w Biedrusku i Poznaniu.

Nasze pytania i wątpliwości zanieśliśmy do wicestarosty z PiS, Andrzeja Okpisza. – Wiem o tym, że w powiatach mają być oddziały wojsk obrony terytorialnej, choć niczego oficjalnego jeszcze nie otrzymaliśmy – wyjaśnił starosta i dodał:- niebawem mam spotkać się z wojewodą, może dowiem się czegoś więcej. Okpisz przyznał, że w  powiecie nie ma żadnego wolnego budynku w którym można by skoszarować setkę żołnierzy. Zaryzykował myśl, że wojsko obrony terytorialnej mogłyby zasiedlić tymczasowo pokoje w jednym z hoteli. – Nie mamy też żadnych warunków do przechowywania ostrej broni i to w takich ilościach – przyznał starosta. Andrzej Okpisz obiecał poinformować nas, gdy tylko będzie miał więcej danych o realiach obornickiego wojska.

Zdaniem generała Stanisława Kozieja, byłego szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego przy prezydencie Komorowskim, Wojska Obrony Terytorialnej są potrzebne. – Takie formacje są potrzebne, aby nie angażować wojsk operacyjnych do obrony mieszkańców, ważnych obiektów, infrastruktury czy mostów. Tego typu zmobilizowane oddziały są z pewnością w czasie wojny potrzebne – powiedział generał. Jego zdaniem zasadne jest płacenie lokalnym żołnierzom, którzy są na przydziałach mobilizacyjnych pierwszego rzutu. Wzorem, na który powołują się Koziej oraz ministerstwo obrony, jest amerykańska Gwardia Narodowa.

Powołanie do życia Batalionu Obrony Terytorialnej Oborniki będzie więc najprawdopodobniej wiązało się z inwestycjami rządowymi w regionie. O ile w początkowym okresie koszary będą tymczasowe a arsenały mobilne, plan rządowy przewiduje wybudowanie w ciągu kilku lat specjalnych obiektów wojskowych na potrzeby obornickiego wojska lub też przystosowanie do tego celu obiektów już istniejących.

Podobne artykuły