Energetyczni oszuści na Ziemi Obornickiej

POWIAT OBORNICKI. Do naszej redakcji docierają skargi czytelników na ajentów proponujących zmianą dostawcy prądu lub gazu, oferujący propozycję znacznie korzystniejszą niż dotychczasowa. Bywało też, że informowali odbiorców, iż obecny sprzedawca kończy działalność i dlatego trzeba szybko podpisać nową umowę, bo w przeciwnym razie nie będzie miał kto dostarczyć prądu czy gazu. Sugerowali przy tym, że pracują w firmie, w której klient ma już podpisaną umowę, więc mają dane z pierwszej ręki.  To zupełnie nowy rodzaj oszustwa, bo inaczej takich działań nie sposób nazywać.

Nasz telefon do Justyny Pawlińskiej z Urzędu Regulacji Energetyki nie pozostawił żądnych złudzeń. – W ostatnich trzech latach prawie dwukrotnie wzrosła liczba skarg do URE na nieuczciwych sprzedawców prądu i gazu. Ludzie skarżą się, że po zmianie sprzedawcy rachunki, wbrew obietnicom, rosną zamiast spadać. Prawo konsumenta do zmiany sprzedawcy energii elektrycznej i gazu jest ważnym elementem wzmacniania konkurencyjności na rynku. Jednak wraz ze wzrostem liczby sprzedawców pojawiły się podmioty, które stosują nieuczciwe działania, mające na celu pozyskanie nowych klientów – poinformowała pani rzecznik.  W URE powstała nawet specjalna komórka, do której można zgłaszać problemy, liczba zgłoszeń wciąż rośnie.

Najwięcej skarżących twierdzi, że miało być taniej, a wychodzi jak zwykle. Częstą praktyką są też obietnice sprzedaży energii po niższej cenie niż ta, którą dotychczas płacił odbiorca. Czar pryska jednak po otrzymaniu pierwszego rachunku, kiedy okazywało się, że jest on wyższy niż poprzedni. Akwizytorzy wmawiają, że zawarta wcześniej z dostawcą energii umowa terminowa nie ma znaczenia. Niestety ma, bowiem osoba, która ją zerwie musi ponieść finansowe konsekwencje takiej decyzji.

Przedstawiciele pewnej spółki zawierali umowy sprzedaży energii elektrycznej w domach konsumentów. Większość klientów byli to seniorzy. Jak wykazało postępowanie, spółka nie zawsze pozyskiwała nowych klientów uczciwie. Do URE wpłynęło łącznie ponad pół tysiąca skarg na jej działania. Motorem tych kombinacji jest fakt, że akwizytor otrzymuje prowizje od pozyskania nowego klienta a także „dolę” od jego wyższych rachunków. To niestety wielu skłania do zatajania prawdy lub takiego jej przedstawiania, by klient sadził, że na transakcji skorzysta.

Jak się więc nie dać nabrać?  W przypadku otrzymania oferty zmiany sprzedawcy energii czy gazu, nasz czytelnik powinien przede wszystkim upewnić się, czy osoba składająca ofertę jest rzeczywiście przedstawicielem przedsiębiorstwa, za którego się podaje. Trzeba więc poprosić o okazanie legitymacji służbowej, identyfikatora lub upoważnienia. Nim podpisze się umowę, trzeba dokładnie zapoznać się z jej treścią, sprawdzając m.in. nazwę dostawcy, określone w umowie opłaty, okres jej obowiązywania i warunki, na jakich może być rozwiązana. Co bardzo istotne, trzeba się domagać egzemplarza umowy dla siebie i to ze wszystkimi załącznikami: warunkami ogólnymi, cennikiem, wzorem odstąpienia od umowy.

Nie wolno też ulegać presji czasu, czyli szybkiego podpisania, dokumentów, bez możliwości ich dokładnej analizy. Nie należy wierzyć zapewnieniom, że dokumenty te zostaną przesłane „za jakiś czas”. Jeśli akwizytor w jakikolwiek sposób miga się od spełnienia tych warunków – powinna się z tyłu głowy zapalić czerwona lampka ostrzegająca przed oszustem. Gdy się podpisze dokument a potem zorientuje, że mogła to być próba wyłudzenia podpisu, trzeba się skontaktować z URA w nieprzekraczalnym terminie 14 dni.

Pomocną dłoń poda też Powiatowy Rzecznik Praw Konsumenta Urszula Bak ,przyjmująca petentów w budynku starostwa powiatowego, ale i tu zwlekać nie można. Najważniejsza jest jednak czujność, cudowne oferty nie spadają z nieba i nikt niczego nikomu najczęściej za darmo nie daje.

Podobne artykuły