Zebrała się społeczność ogrodów Relax

Zebrała się społeczność ogrodów Relax

OBORNIKI. Jak co roku, w sali sesyjnej starostwa powiatowego zebrali się członkowie ogrodów Relaks. Zebrali się w skromnym dość gronie, bo na 720 członków przybyło ich tylko 84 z  Grażyną Kotarską, która poprowadziła zebranie. Gościem specjalnym był poseł Krzysztof Paszyk.  Prezes Czesław Eliks przedstawił dokonania roku minionego. Była wycieczka, był dzień dziecka oraz dzień działkowca. Niestety, około godziny 19 na długo i pracowicie przygotowywanej imprezie zostało zaledwie sześć osób. Reszta odeszła zaraz po odbiorze bonu i konsumpcji. Taki scenariusz powtarza się co roku i warto zastanowić się nad sensem dalszych obchodów dnia działkowca.

Prezes wyliczył koszty usuwania odpadów zielonych. To setki metrów sześciennych i wydatek tysięcy złotych. Zaproponował zakup rębaka do rozdrabniania gałęzi,  bo są ich znaczne ilości. – Rębak kosztuje, ale warto go mieć, bo zrębki gmina zabiera gratis do Objezierza, gdzie służą jako paliwo – powiedział pan Czesław i skarcił: gałęzie należy wnosić przez otwartą bramę na miejsce składowe, a nie jak większość przerzucać przez płot, bo potem trzeba je zbierać. Krytyczny był też wobec faktu zamieszkania kilku osób w altanach na działkach. Poinformował, że wywóz śmieci będzie kosztować rocznie 86 – 94 złotych od działki. Prosił, by działkowcy zadbali o przerośnięte drzewa w swych ogrodach oraz zachęcał do usunięcia z dachów eternitu.  Skarbnik przedstawiła bilans, z którego wynikało, iż dochód ogrodów wyniósł 67753 złotoch,  a po pokryciu kosztów w kasie zostały 2382 złote. 23 tys. zł wyniosło wynagrodzenie dla członków zarządu, a na koszty  delegacji wydano 750 złotych.

Zenon Szrama, w imieniu komisji rewizyjnej ,podsumował działalność zarządu a podsumowanie to wypadło pozytywnie. Zastrzeżenia jednak dotyczyły działkowców, którzy mają zaległości finansowe. 1200 złotych zalegają w opłatach za prąd, a pięciu z nich dodatkowo z opłatami statutowymi.  Prezes Czesław Eliks zaproponował oskładkowanie wszystkich kwotą 20 zł od działki przez trzy lata, z przeznaczeniem tych środków na nowy betonowy płot.

To wywołało poruszenie na sali i żywą dyskusję. Bo choć kwota nie jest szczególnie wielka, to dla wielu emerytów z niskimi świadczeniami znacząca. Padła propozycja ustawienie płotu z siatkowych  przęseł, bardziej odpornego na wandali.  Potem dyskusja przeszła z płotu na psy. Ich właściciele nie dbają o zbieranie z alejek odchodów, uciążliwe dla innych szczekanie i nierzadko wypuszczają je bez smyczy i kagańca.

Jest też problem z nasadzeniami iglaków zbyt wysokich, zbyt blisko granic. Sąsiad sąsiada zacienia. Ktoś ma problem z przerośniętym orzechem z rozległymi korzeniami, który „okrada” sąsiadów z wody i nawozów. Pewne rodzaje iglaków są niekorzystne dla niektórych drzew owocowych. Jałowce są miejscem dla przetrwalników rdzy atakującej grusze i niektóre jabłonie.

Szczególnie ostra dyskusja dotyczyła kosztów. Jeden z działkowiczów wyliczał: Nowe ogrodzenie, drogie śmieci, haracz na zarząd krajowy, za ogrody, za nawozy, droga woda i to staje się już zbyt drogim hobby. Mówca dostał gromkie brawa, co dowodzi, iż podobnie myśli wielu.  Wiele też skarg dotyczyło śmieciarzy, którzy gałęzie wynoszą na plac zabaw przy ulicy Korfantego, który i tak jest zaniedbany, a huśtawki wręcz grożą zerwaniem.

Działkowcy skarżyli się na innych działkowców, że ci wyrzucają gałęzie i śmieci do lasu, nie zamykają bramy na klucz, gruz po remontach altan zalega pod płotem i w pobliskim lesie, a blachy trafiają do kontenera na śmieci komunalne. – W koszu na papierki przy administracji lądują zgniłe owoce i gdzie tu kultura? – pytał jeden z dyskutantów. Podejrzewano, że czynią to ci, którzy nie przychodzą na zebrania.  Pani Grażyna skarżyła się na duże drzewo po sąsiedzku, które jej szkodzi, a od pięciu lat nie widziała właściciela działki, sędziego.

Zenon Szrama wyjaśniał: Korespondujemy z tym panem już drugi  rok i nic. Nie ma komisji rozjemczej, są za to  kłótnie. Najprościej jest oddać sprawę do sądu, a działkowiec który szkodzi, poniesie konsekwencje kimkolwiek jest.  Poseł Paszyk podsumował zebranie: Problemy są, sprawa śmieci doskwiera. Problem leży po stronie GOAP- bo to monopolista, ale jednak prawo jest po ich stronie. Jedynie zmiana ustawy może to uregulować. Złożył na koniec życzenia szybkiej wiosny i ładnej pogody.

Podobne artykuły