Szpital w Kowanówku zagrożony likwidacją

Szpital w Kowanówku zagrożony likwidacją

KOWANÓWKO. 21 lutego rada ministrów złożyła projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach zdrowotnych. Jednym z jego istotnych elementów jest powstanie sieci szpitali. Autorzy projektu tłumaczą, iż dzięki sieci w szpitalach skrócą się kolejki. Logarytm ten wygląda w ten sposób, że stworzenie sieci spowoduje zamknięcie części szpitali, a wtedy do pozostałych dostęp będzie łatwiejszy.

Na liście szpitali z północnej Wielkopolski, które nie znalazły się w sieci projektowanej w ustawie, są wysokospecjalistyczne placówki psychiatryczne w Gnieźnie, Kościanie, zakład w Owińskach oraz Szpital Rehabilitacyjno-Kardiologiczny w Kowanówku.  Oznacza to, że szpital w Kowanówku stanie się oddziałem którejś placówki z Poznania lub w najgorszym przypadku – zostanie całkowicie zlikwidowany.

Szpital w Kowanówku jest placówką wyjątkową, a konieczność jego trwania potwierdzają statystyki. Choroby serca są pierwszą co do częstotliwości przyczyną zgonów Polaków. Prognozy analityków badających potrzeby świadczeń medycznych nie pozostawiają żądnych wątpliwości. W latach 2015-2025  prognozuje się najwyższy wzrost zachorowalności na choroby kardiologiczne, który wynosić będzie 16% i wzrośnie w Wielkopolsce z obecnego poziomo 32% do ponad 37% z w 2025 roku. Oznacza to znaczny wzrost przypadków zgonów na skutek zawałów serca i innych ostrych incydentów wieńcowych.  Wykluczenie szpitala w Kowanówku z sieci prawdopodobnie ograniczy dostęp do pomocy kardiologicznej i owo ryzyko znacznie zwiększy. Bez opieki w tym miejscu pozostanie ok. 4500 pacjentów leczonych stacjonarnie, w tym około 2500 leczonych w zakresie kardiologii oraz 2000 pacjentów leczonych w zakresie rehabilitacji kardiologicznej i rehabilitacji narządu ruchu.

Bez opieki pozostanie również 1500 pacjentów, którzy są objęci opieką medyczną w przyszpitalnej poradni kardiologicznej. Poradnia ta udziela co roku ok. 5000 porad, z czego ok. połowę stanowią porady dla pacjentów z wszczepionym układem stymulującym serce.  Można tę statystkę rozwijać bez końca, choć nie liczby są tu najważniejsze, a wysokiej jakości sprzęt oraz wyjątkowi ludzie. Doskonale wykształceni i przygotowani lekarze, wyspecjalizowani technicy oraz troskliwy i oddany swej misji personel pielęgniarski. Gdy piszący te słowa trafił kilka dni temu do szpitala w Kowanówku z poważnym zawałem serca, błyskawiczna diagnoza, trafna ocena jego stanu zdrowia i natychmiastowa interwencja kardiologiczna uratowały mu zapewne życie. Dzięki tej fachowości i wszechotaczającej życzliwości szybko udało mu się wrócić do zdrowia, a zaordynowana natychmiastowa rehabilitacja go usprawniła.

Ktoś może powiedzieć, że zamknięcie tego szpitala przeniesie pacjentów do innego, albo stanie się on częścią większej kliniki. Ale gdy będzie trzeba dowieźć pacjenta z zawałem lub niewydolnością serca z Obornik lub okolic do Poznania, jego szansa na przeżycie będzie malała z każdym kilometrem.

Natomiast pozostawienie lecznicy jako oddziału zamiejscowego innego szpitala może stać się tym, czym stało się podobne dołączenie szpitala przy ulicy Miłowody z placówką większą. Dziś budynek miłowodzkiego szpitala nadaje się już chyba tylko do rozbiórki.  Do ratowania szpitala w Kowanówku włączyli się samorządowcy i parlamentarzyści. Poseł Krzysztof Paszyk interpeluje. Wicewojewoda z PiS Leszek Wojtasiak zaapelował do posła swojej partii Marcina Porzucka, aby i on się włączył w akcję ratowania szpitala.  Wielkopolski Sejmik Samorządowy podjął uchwałę w sprawie Uwzględnienia Szpitala Rehabilitacyjno-Kardiologicznego w Kowanówku w systemie podstawowego szpitalnego zabezpieczenia opieki zdrowotnej na podstawie projektowanej nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. 

Jeżeli to będzie mało, a zapewne będzie, obrońcy szpitala proponują wysyłanie listów do premier Szydło i ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła z protestem przeciwko usunięcia z sieci placówek medycznych szpitala w Kowanówku. Lawina takich listów może rząd powstrzymać. Tym bardziej, że w samym rządzie oraz w PiS nie ma jednomyślności w sprawie zmian w służbie zdrowia, a dokładniej – w kwestii sieciowania placówek medycznych.

Podobne artykuły