Jeden kierunek na Szpitalnej?

OBORNIKI. Sprawa ewentualnego zakazu parkowania po lewej stronie początkowego odcinka ulicy Łazienkowej wciąż nabiera rumieńców.   By zacząć od początku, trzeba przypomnieć niedawną przebudowę ulicy – wspólne dzieło gminy i spółdzielni mieszkaniowej.

Gdy powstawał po lewej stronie chodnik zaczęły się pierwsze narzekania, że jest blisko bloku i mogą tam parkować samochody. Argumentem nie było nawet to, że takie parkowanie komuś może utrudniać komunikację, ale to, że pani Ixińska będzie teraz miała blisko do samochodu, a pan Igrekowski załatwił sobie tam miejsce, bo osobiście zna burmistrza albo panią prezes.  Zaczęły się skargi i naciski o ustawienie zakazu parkowania.

Siłą przewodnią stali się dwaj emeryci z sąsiedniego bloku, którzy z telefonami w dłoniach czekali, aż ktoś wjedzie na chodnik, by natychmiast wezwać policję. Policja przybywała i jeśli faktyczne stanął ktoś na chodniku, to płacił mandat.  Za co łupili? – Za parkowani mimo zakazu – wyjaśnił komendant policji. Gdy w tej sprawie interweniował poseł Krzysztof Paszyk, uzyskał odpowiedź, że znak zakazu zatrzymywania stojący przy wjeździe na Szpitalną od strony Piłsudskiego nie traci swej mocy także na ulicy Łazienkowej, bo nie został odwołany.  Tak mówią przepisy, ale konia z rzędem temu, kto o tym wie, więc policja wyrabia plan mandatów bez dalekich wyjazdów w teren.

Trzeba też zauważyć, że wielu kierowców zapomina o konieczności pozostawienia pieszym półtora metra wolnego chodnika. Chodnik pierwszego odcinka Łazienkowej ma obecnie dokładnie 150 cm szerokości, więc wystarczy musnąć krawężnik a kara spadnie nieuchronnie, a policjant będzie mógł wybierać czy ma łupnąć za chodnik, czy lepiej za znak.   – Chętnie byśmy ten chodnik poszerzyli i to nawet zaraz, ale gmina nie ma w tym miejscu już ani centymetra własnego gruntu – wyjaśnił burmistrz Obornik. Poprosił o pomoc prezes spółdzielni Marię Pilarską, ta jednak okazała się bezsilna. Już użyczyła gminie ile miała, a reszta gruntu należy do wspólnoty mieszkaniowej, więc jest poza zasięgiem decyzyjnym pani prezes. Ani jej starania, ani burmistrza, nie zdadzą się na nic, gdyż wspólnota mieszkańców bloku mówi wyraźne nie.

W kwestii parkowania na początku Łazienkowej pojawia się jeszcze jeden element. Parkujące tam pojazdy mogą w przyszłości utrudniać przejazd autobusów i większych pojazdów. Tomasz Szrama zastanawia się w tej sytuacji nad planem „B”.  Polega to na ustawieniu na początku ulicy zakazu zatrzymywania lub łagodniejszego nieco zakazu parkowania, po uprzednim ograniczeniu zakazu do lewej strony ulicy Szpitalnej. – Stracimy na tym kilka miejsc parkingowych. To fakt, ale analizuję wygospodarowanie w tej okolicy kilkunastu innych. 

Jak wynika z wyliczeń burmistrza, wystarczy zmienić ruch na ulicy Szpitalnej na jednokierunkowy od Piłsudskiego do Łazienkowej. Po prawej stronie będzie można wyznaczyć miejsca parkowania równoległego dla kilkunastu pojazdów.   Wyjazd ze Szpitalnej odbywałby się przez Łazienkową i dalej do Piłsudskiego uliczką między blokami lub ulicą Chłopską, więc nikt by na tym nie stracił, łącznie z karetkami.

Projekt Szramy wart jest z pewnością uwagi i wszelkiego poparcia, bo upłynniłby ruch w tym rejonie i stworzył nowe miejsca parkingowe. Są tam one bardzo potrzebne i wciąż ich brakuje. Warto pamiętać o licznych klientach szpitala, przyszpitalnych przychodni, sąsiadującej z nią przychodni Danmedu, księgami wieczystymi i nieodległym magistratem.  Parkowane tam przez klientów i pacjentów cięgle jest zadaniem bardzo trudnym, a desperaci stają czasami nawet na łuku ulicy lub samym skrzyżowania Szpitalnej z Łazienkową – o kłębiących się pojazdach na wątłym placyku przy zejściu do Łazienek nawet już nie wspominając.

Podobne artykuły