Problemy z reformą oświaty w gminie Oborniki

GMINA OBORNIKI. Trwa wprowadzanie reformy oświaty. Jak już pisaliśmy, przedstawiając szczegółowy plan zmian, dyrektor gminnej oświaty w Obornikach, Krzysztof Hetmański, wraz ze swym zespołem stara się złożyć do kupy organizacyjne puzzle, ale wciąż pojawiają się kolejne problemy.

Na przykład uczniowie z obornickich ulic Polnej, Spokojnej, Kwiatowej i okolic, chodzący dotąd do  obornickiej dwójki, będą musieli pójść do szkoły w Rożnowie, bo się w swojej dawnej szkole nie pomieszczą. Dwójce przybyło po prostu wiele ulic z centrum miasta i zrobiło się ciasno. – To nie są łatwe rozwiązania, bo mam świadomość tego, co czuje młody człowiek, gdy nie może już być w jednej szkole ze swym najlepszym przyjacielem – powiedział pan Krzysztof i dodał: stworzyliśmy obwody, ale szkoły Deweya i prywatna w LO nie robią obwodów szkolnych, bo obowiązują je inne przepisy.

Aby wszystkie maniewskie dzieci pomieściły się w swej szkole, planuje się zamienić dawną toaletę na klasę, bo inaczej konieczna będzie dwuzmianowość. – Będzie problem z utrzymaniem jednozmianowości w obornickiej trójce – wyliczył Krzysztof Hetmański dodając: W Chrustowie i Maniewie braknie sal lekcyjnych, więc nie będą uczniowie mieli swoich klas, bo klasy będą na zakładkę. Ciasno będzie też w Objezierzu, bo zabraknie sal lekcyjnych. Zwiększy się liczebność w szkołach podstawowych na wsiach, z wyłączeniem Rożnowa oraz obornickich w 2 i 3. Będziemy mieć kłopot z dowożeniem uczniów. Do Maniewa, Chrustowa czy Objezierza trzeba będzie dowieźć więcej uczniów, więc prócz autobusu z 50-ciomia miejscami pojada jeszcze autobusy mniejsze, a to wszystko będzie gminne znacznie więcej kosztować.

Nabór do szkół i przedszkoli będzie w tym roku opóźniony o półtora miesiąca, bo nadal nie ma ministerialnych rozporządzeń. Ten brak rozporządzeń utrudnia też ustalania siatek zajęć i etatów dla nauczycieli. – Są sprawdzane kwalifikacje nauczycieli, rozkład klas i inne, ale na razie i tak nie ma jeszcze rozporządzeń dotyczących reformy, więc może ta cała praca runąć w zgliszcza i wszystko trzeba będzie zacząć od początku – przyznał Hetmański.

Obowiązków mu i tak nie brakuje, bo trwają właśnie prace nad bezpiecznym przemieszczaniem się uczniów pomiędzy dwoma budynkami Szkoły Podstawowej nr 2. Są czynione starania o to, by dzieci jak najmniej zmieniały budynki. Gmina chce też, w razie takiej potrzeby, zatrudnić osobę do przeprowadzania dzieci przez jezdnię. Trzeba pamiętać o tym, że planowany remont mostu zamieni na dwa lata  ulice między szkołami w bardzo  ruchliwa szosę. Biegające między pojazdami dzieci muszą być możliwie bezpieczne.

W tylko jednej ze szkół może zabraknąć pracy dla nauczycieli nauczania początkowego. Jednak jeżeli nie uda się władzom Obornik przekonać rodziców do wysyłania dzieci do szkoły już w wieku lat sześciu, kilka następnych nauczycielek nauczania początkowego być może straci zatrudnienie.  Pełnego etatu w dotychczasowej szkole zabraknie dla nauczycieli przedmiotów przyrodniczych. Uczą głównie w gimnazjach, a tych nie będzie. W podstawówkach jest mniej przyrody i trzeba będzie składać etaty z poszczególnych godzin. Krzysztof Hetmański ma obawę, czy przyjmą oni pracę – jeżeli zaproponuję nauczycielowi dwie godziny w Maniewie, potem dwie godziny w Chrustowie i jeszcze dwie w Rożnowie. 

Warto też wspomnieć o pieniądzach. Rząd już drugi rok z rzędu zmniejszył o milion subwencję, gdyż w gminie jest mniej uczniów. Jest obawa, że w przyszłym roku będzie jeszcze mniej dzieci i większe cięcie subwencji. Skarbnik Joanna Gzyl potwierdza: jeżeli drugi rok z rzędu obcinają naszej gminie tak znacznie subwencję oświatową, to odbije się to na rezygnacji z kilku ważnych inwestycji. 

Władze gminy zmienią opłaty za przedszkole. To jeszcze nie taki problem, bo jest większy. Gmina nie będzie już mogła zapewnić miejsc w przedszkolach publicznych dla wszystkich dzieci. Według wyliczeń Krzysztofa Hetmańskiego – braknie miejsc dla 80 dzieci. Będzie trzeba ogłosić konkurs dla placówek niepublicznych, których jednak jest niewiele.

Wszyscy się spieszą, wiele decyzji jest tymczasowych i nie można przewidzieć co z nich wyniknie. Doświadczony nauczyciel i samorządowiec Henryk Brodniewicz o tempie reformy oświaty powiedział, że – wiele jest niewidomych patrząc na to z pozycji nauczyciela. Zgadzam się z tym, że każdy rząd ma prawo do reform, ale przemyślanych i prawidłowo wprowadzanych. Podobnego zdania jest też radny Marek Lemański: Brak jest doposażenia szkół. Przybyło godzin wychowania fizycznego a brak jest sal sportowych i boisk wielofunkcyjnych, które tak szybko nie powstaną. Koszty tej reformy poniosą gminy.  Pytany o szczegóły rozwiązań burmistrz Tomasz Szrama powiedział: Tempo jest takie, że nie ma czasu na solidne konsultacje. Skoro koszty za wszystko ponosi gmina, musimy je optymalizować. Krzysztof Hetmański w miniony piątek zauważył, że – wciąż nie ma jeszcze siatki godzin, nie wiemy ilu nauczycielom trzeba będzie dać na pożegnanie odprawy. Pragmatyczny i doświadczony Paweł Drewicz proponował: spróbujmy, potem się będziemy martwić.

To są na razie problemy, które widzą władze gminy. Kolejne pojawią się zapewne z czasem.

Podobne artykuły