Po tragedii w Ryczywole strażacy o zapobieganiu pożarom i zatruciom

Po tragedii w Ryczywole strażacy o zapobieganiu pożarom i zatruciom

RYCZYWÓŁ. Po tragicznym pożarze, który pochłonął życie pięciu osób, do sali Gminnego Ośrodka Kultury w Ryczywole przybyli strażacy, by spotkać się z samorządowcami oraz mieszkańcami i porozmawiać o zasadach bezpieczeństwa przeciwpożarowego i przeciwczadowego.  Zainteresowanie tą tematyką było raczej marne i być może spowodował to przedpołudniowy termin spotkania. Ze straży pożarnej przybyli wraz z komendantem wojewódzkiej PSP mł. bryg. Andrzejem Bartkowiakiem i jego oficerem prasowym mł. bryg. Sławomirem Brandtem także komendant obornickiej KPSP st. bryg. Sławomir Zdrenka z zastępcą st. kpt. Dariuszem Szramą.

Kapitan Emilia Pałubicka-Florczak wygłosiła prelekcję dotycząca bezpieczeństwa przeciwpożarowego, skupiając się głównie na zatruciach CO2 i czujnikach czadu oraz dymu. Jej przesłanie było tym cenniejsze, że oparte na własnym doświadczeniu. Pani Emilia dawno temu zatruła się tlenkiem węgla, który nawet w nieznacznej ilości potrafi wyrządzić w organizmie ogromne szkody. – Podobno tlenek węgla jest bezwonny i bez smaku, ja czułam w ustach słodycz i metaliczny posmak. Poczułam silny ból głowy i straciłam przytomność. Gdy ją odzyskałam, przez długi czas miałam problem z wysławianiem się czy budową zdań. Radziła zebranym choćby rozszczelniać pomieszczenia, w których jest piecyk do grzania wody. Wystarczy uchylić okno, otworzyć drzwi i jest się bezpiecznym. W źle wentylowanych pomieszczeniach gromadzi się tlenek węgla, który 300 razy łatwiej wiąże się z hemoglobiną w krwi nic tlen i zabija. By temu zapobiec wystarczy czujnik czadu za kilkadziesiąt złotych. 

Pani kapitan demonstrowała takie urządzenia, tanie i łatwe w instalacji oraz obsłudze. Obecna na spotkania wójt Renata Gembiak-Binkiewicz zaproponowała : Zbliża się dzień kobiet, wciąż są różne okazje, zamiast „jakiegoś drobiazgu” i wielkiego bukietu dołączmy do skromnego kwiatka taki czujnik, a może uratuje on drogą nam osobę.  Dariusz Szrama przypomniał, że: Tylko w tym sezonie zimowym w Wielkopolsce powstało blisko 1300 pożarów mieszkań, w których śmierć poniosło 17 osób, w tym 10 w 2017 roku, a kolejnych 111 zostało rannych. Równie tragiczne żniwo zbiera tlenek węgla, potocznie zwany cichym zabójcą.

Tej zimy w Wielkopolsce miało miejsce już ponad 200 zdarzeń, 6 osób śmiertelnych i blisko 130 osób rannych. Zima cały czas nie odpuszcza, a co za tym idzie, nadal jest niebezpiecznie.

Jedna z obecnych w sali pań poskarżyła się na pracę kominiarza. Przyłączyło się do tej skargi jeszcze kilka osób i szybko okazało, że to prawdziwy problem. Za usługi kominiarskie zabrały się osoby bez pojęcia o zasadach właściwej wentylacji, nierzetelne i bez wymaganego doświadczenia. Strażacy radzili, by weryfikować takich kominiarzy. Krajowa Izba Kominiarzy pracuje obecnie nad przygotowaniu odpowiednich identyfikatorów. Już dziś kominiarz musi mieć legitymację i należeć do cechu. To ważna funkcja, bowiem komin winien być czyszczono co 3 do 6 miesięcy w zależności od rodzaju paliwa.

Statystycznie najgroźniejszy jest luty, bo komin jest eksploatowany od paru miesięcy i nie zawsze należycie zadbany. Zagrożeniem są też domorośli elektrycy, którzy podłączają wszystko do wszystkiego, bez odpowiedniej wiedzy, a potem o pożar nietrudno.  Problemem są czasem sąsiedzi, którzy podłączeni do wspólnych kominów palą byle czym, a to wpływa na pozostałych. Spalanie marnego węgla lub mokrego drewna zwiększa ilość sadzy w kominach i o samozapłon wtedy nietrudno.

Były pytania, było odpowiedzi i porady strażaków. Namawiali, by do nich pisać, aby dzwonić i pytać nawet o drobiazgi. Strażacy zdecydowanie wolą wyjaśniać, informować i radzić, niż gasić pożary wybuchające z powodu niewiedzy lub zaniedbań.

Podobne artykuły