Dmą już 20 lat

Dmą już 20 lat

OBORNIKI. Obornickiej Orkiestrze Dętej (OOD) stuknęło w tym roku 20 lat. W zasadzie to niby niewiele, a wydaje się czasami, że są od zawsze. Miała kilku dyrygentów, milicjanta, tenora chórzystę a na koniec chorążego Krzysztofa Wargułę. To ten ostatni, doskonale wykształcony i niezwykle zaangażowany w to czym się zajmuje, wywindował orkiestrę do poziomu, jaki ma ona dzisiaj.

Mogli ów poziom podziwiać goście koncertu jubileuszowego, a warto wspomnieć, że zajęli wszystkie miejsca siedzące i część stojących, tylu ich w niedzielny wieczór do OOK przybyło. Wśród gości był burmistrz Tomasz Szrama i wicestarosta Andrzej Okpisz. Był też gość ze szczególnym poruczeniem, Michał Zieliński, którego wojewoda wielkopolski wysłał z misją specjalną. Wręczył on Krzysztofowi Wargule promesę medalu przekazanego mu przez ministra kultury „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. To wyjątkowe wyróżnienie dla wyjątkowych artystów, a maestro Warguła takim właśnie jest.

Potem była już głównie muzyka i to w jak doskonałym wykonaniu. Grała orkiestra, wystąpili jej przyjaciele. Na początek wspaniała obornicka skrzypaczka Daria Krzysztoń, która zagrała razem z bratem Rafałem „Czardasza” Vittorio Montiego, nie mniej wybitnego od pani Darii neapolitańskiego skrzypka i kompozytora. Po burzy oklasków rozpoczęło się wspominanie. Orkiestra zagrała ulubiony utwór nauczyciela Krzysztofa Warguły i przyjaciela całej orkiestry Stanisława Słowińskiego z Grodziska „My way”.

To wspomnienie przywiodło na myśl inne. Był rok 2002, za orkiestrą grająca na Rynku maszerowały mażoretki. Miały na nogach rozpadające się, niegdyś białe tenisówki. Przyglądający się temu ówczesny wiceburmistrz Henryk Łukaszewski powiedział – musimy im kupić na początek jakieś buty. Od tego czasu minęło piętnaście lat a zespół jak i orkiestra, mają już wszystko, co potrzebują i są za to wdzięczni takim sponsorom jak burmistrz Tomasz Szrama i prezes PWiK Tomasz Augustyn. Powiedziała o tym ze swadą prowadząca koncert i niezastąpiona w tej roli Sylwia Fiołek. Potem na scenie pojawiła się Dajana Runowska w repertuarze Hanny Banaszak a jeszcze potem cały założony przez Józefa Czypka w 1974 roku chór „Pro Musica” prowadzony obecnie przez Renatę Wrzeszcz.

Gdy pani Sylwia zapowiedziała swoisty koncert życzeń, polegający na tym, że ze senny popłynęło to co widownia chciałaby usłyszeć, orkiestra zagrała „Amazing Grace”, XVIII-wieczy hymn protestancki autorstwa Johna Newtona, dziś jeden z najpopularniejszych hymnów patriotycznych Amerykanów, a także utwór XIX-wieczny, przekomponowany i śpiewany przez samego Presleya „For I can’t help falling in love”. Pozostałe utwory przerywane były występami solo, a na scenie pojawiali się kolejno: Michał Zator, jedyny w Polsce harfista, finalista programu „Mam Talent”, który zagrał i zaśpiewał „Allelujah” Leonarda Cohena. Po nim miała swój debiut sceniczny z piosenką „Remedium” Fryderyka Warguła i szybko się okazało, że ma urodę po mamie Sylwii i talent po ojcu Krzysztofie.

Pan Krzysztof też miał solówkę i to niejedną. Zagrał przepięknie na akordeonie najbardziej francuską z francuskich piosenek „Pod dachami Paryża”. Potem konferansjerka zapowiedziała, że – zaraz wyjdzie dyrygent ze swym małym instrumentem – i w niejednym oku można było dostrzec błysk emocji. Pan Krzysztof faktycznie wyszedł z małym saksofonem i zagrał publiczności radosne „Hava nagila”, a klaskaniem akompaniowała mu cała sala.

Oprócz orkiestry, solistów i chóru był też zespół ludowy Maniewiacy, których Krzysztof Warguła artystycznie wspiera od 15 lat. Było ludowo, było dźwięcznie i było wesoło. Tańczyły tamburmajorki i choć czasem jakiś rekwizyt wypadał z dziewczęcych dłoni, to braw nie brakowało. Pani Sylwia kilkakrotnie podkreślała rodzinną atmosferę w orkiestrze, której atutem jest właśnie granie całymi rodzinami. To fakt, jak jeden zagra, to do orkiestry dołączają jego dwaj bracia i tak dalej.

Dziś grają: Weronika Kośmicka, Amelia Nadstaga, Patrycja Kram, Kornelia Filipiak, Roma Śmigielska, Ryszard Pytlak, Kacper Makowski, Wojtek Milejczak; Kamil Andrzejewski, Jerzy Konopa, Bartosz Milewski, Grzegorz Szczęsny, Dawid Gaweł, Krystian Heromiński, Arkadiusz Stefański, Gracjan Nowaczek, Patrycja Szymańska, Damian Borowiak, Szymon Fischbach, Hubert Smolarek, Igor Smolarek, Konrad Włodarczak, Mateusz Filifiak, Maria Bukowska, Eliasz Szczepski, Emil Gąsiorek, Weronika Dachtera, Angelika Szymańska, Sebastian Nowaczek, Maksymilian Makowski i jeden, jedyny i niezastąpiony tubista Bartosz Gumny, który gra zawsze, a Obornicka Orkiestra Dęta gra co roku 70 koncertów. Młodzież wspierają rodzice, starsze rodzeństwo wspiera młodsze.

Dostrzegł to burmistrz Tomasz Szrama, który zwracając się do państwa Sylwii i Krzysztofa powiedział: Nie tylko reprezentujecie kulturę, nie tylko reprezentujecie w kraju i poza nim Oborniki, ale wychowujecie dzieci i młodzież, dla której orkiestra z czasem stanowi drugi dom. Tego żadną miarą nie da się przecenić. Jesteście dla nas ważni, jesteście wspaniali, potrzebujemy was i dla was tak licznie przyszliśmy. Wiele miłych słów powiedział też Tomasz Augustyn i Agnieszka Balcerowiak, której szkoła sąsiaduje z siedziba orkiestry. Na koniec słów kilka powiedział też sam dyrygent, zwracając się do rodziców, członków orkiestry i tamburmajorek, podkreślając przy tym, że bardziej jest muzykiem niż mówcą: Wasze dzieci są wspaniałe. Bądźcie z nich dumni, a ja mam zaszczyt z nimi pracować.

Podobne artykuły