Konferencja dotycząca czystości wód

Konferencja dotycząca czystości wód

ROGOŹNO. Co do dbałości władz miasta o środowisko naturalne nikt chyba nie wątpi. Jednym z elementów tej dbałości jest czystość rogozińskich wód.  Burmistrz Roman Szuberski zwołał w tej sprawie tydzień temu konferencję, na którą zaprosił wybitnych naukowców, ale i ku pewnemu zaskoczeniu, także przeciwników swoich działań. W ten sposób stworzył pole do konfrontacji różnych poglądów i spojrzeń na ekologię wód w gminie.

Zacząć należy od tego, że burmistrz i rada miejska mają dziś wpływ jedynie na wody jezior Nienawiszcz Duży i Mały. Reszta należy do skarbu państwa, innych samorządów lub osób prywatnych.  Woda w tych gminnych jeziorach jest coraz czystsza, odwrotnie niż w Jeziorze Rogozińskim, w którym od dekad ta czystość się nie zmienia i szybko nie zmieni, a eksperci odradzają w nim kąpieli.

Bynajmniej problemem nie jest wlewanie, być może nadal, do wód jeziora zanieczyszczeń. W tej kwestii prezes spółki gminnej Aquabellis Witold Goszczyński zapewnił, że – wzrasta ilość ścieków dowożonych do oczyszczalni, jak i odbieranych rurociągami, co ma wpływ na czystość wód gruntowych oraz w wody stojące i płynące.

Żeby zanieczyścić jezioro, wcale wiele nie trzeba. Wyjaśnił to profesor Stanisław Podsiadłowski z poznańskiego Uniwersytetu Przyrodniczego. – Ubiegłej wiosny w Nienawiszczu, w dzień przed majowym świętem Bożego Ciała i krótko po wykonaniu przez mieszkańców wsi porządków, nagle poskoczyła w jeziorze ilość azotanów. Owe porządki w połączeniu z nagłym wzrostem temperatury stały się przyczyną katastrofy ekologicznej i masowego śnięcia ryb. Szybka akcja aeratorem wód Nienawiszcza Małego wyczyściła i natleniła wodę. Ratowanie jezior to wedle słów profesora: – tworzenie warunków równowagi pomiędzy środowiskami sinic a roślinami korzeniącymi się w dnie. Sinicom sprzyjają fosforany. Głównym źródłem nadmiaru fosforu w wodach są detergenty i ścieki użytkowe. Można je eliminować związkami żelaza.  Jedna z metod likwidacji patogenów ze ścieków bytowych jest wprost zaskakująca, a polega na działaniu na nie spalinami silnikowymi.

– Wystarczy ścieki potraktować przez 20 minut spalinami ciągnika rolniczego a są bezpieczne dla środowiska. Ta metoda daje to, że takich ścieków nie trzeba będzie się obawiać – zapewniał Stanisław Podsiadłowski. Dobrostan, wedle jego wyjaśnień będzie wtedy, gdy – nie będziemy za ścieki bytowe już płacić, ale nam zapłacą za nie, jak za dobry produkt.

Podobnego zdania był profesor Ryszard Gołdyn, wykładowca na UAM z Poznania. Wyjaśnił przyczyny zanieczyszczania jezior, głównie Rogozińskiego i Budziszewskiego oraz łączących je Małej Wełny.  Nie każdy zapewne wie, że oba te jeziora mają wraz z rzeką ogromną zlewnię, będącą terenami rolniczymi o wysokiej kulturze i szerokiej produkcji.

Tu trzeba zauważyć, że o ile jezioro Budziszewskie jest głębokie do nieco nawet ponad 10 metrów, to Rogozińskie zaledwie do pięciu, a woda przy dnie tego ostatniego miewa latem temperaturę dochodzącą do 20 stopni Celsjusza, co tworzy wprost raj dla bytowania wszelkich zakwitów.  – W nagrzewających się płytkich wodach rozwija się biosfera tworząca azotany, a te karmią fitoplankton. Do tego miasto i Wełna z licznymi ośrodkami i domkami wypoczynkowymi, z szambami nie zawsze szczelnymi, wprowadzają do wód biogeny. Do jezior wpływają też duże ilości wód deszczowych. W tych wodach bywają znaczniejsze ilości związków fosforu i azotu, niż w innych środowiskach, nawet 10 razy więcej niż woda jeziora może znieść bez problemu. Rzadkie deszcze nie są jeszcze takim problemem, jak nagła burza. Deszczówka przepływa przez separatory, które wszystkiego nie wyłapują, zwłaszcza po nawałnicach – ostrzegł profesor Gołdyn..  Oba jeziora były badane sześć lat temu przez WIOŚ i stwierdzono nazbyt duże ilości fitoplanktonu. To kwalifikuje wody rogozińskich jezior do V klasy wód, czyli najbrudniejszych. Woda jest tam gęsta od sinic. Taka woda nie nadaje się do kąpieli. Dopuszczenie ich przez sanepid dowodzi jedynie tego, że nie bada się sinic, ale jedynie nieczystości chemiczne. To źle, bo sinice są bardzo toksyczne i powodują wiele chorób – dodał Gołdyn.

W Małej Wełnie także odnotowano nadmiar azotanów i sytuacja się tam pogarsza. Skockie ścieki płyną teraz na szczęście przez oczyszczalnię do Warty, więc jest mała poprawa wód wpływających do jeziora Budziszowskiego.  – Woda się w nim z czasem widocznie poprawi, ale dopiero po 20 latach – stwierdził Ryszard Gołdyn i dodał: Na dnie jezior leży duża warstwa obumarłego fitoplanktonu. Jeziorom może pomóc roślinność denna, gdy jej nie ma, warto ją sadzić.

Podobne artykuły