Szastanie pieniędzmi

POWIAT OBORNICKI. Urzędnik powiatu obornickiego poinformował o wykonanym badaniu natężenia ruchu na niedawno wyremontowanej drodze powiatowej i zapowiedział kolejne, tym razem w Kiszewie. Jakie było owo natężenie, tego nie powiedział, poinformował za to, że z kasy powiatu trzeba było za nie zapłacić firmie zewnętrznej 3500 złotych w jednym przypadku, a w innym nawet 5000 złotych.

Ta informacja zmroziła wiele osób, bo dowodzi skrajnego nieliczenia się z pieniędzmi podatników. Pragmatyczny radny Andrzej Ilski zapytał, dlaczego nie można było dać komuś z powiatu paru złotych i ołówka do ręki, by policzył pojazdy, skoro było trzeba. Od dyrektora Jerana usłyszał, że – firma zewnętrzna robi to nowocześnie, bo ma taka specjalną kamerkę, która liczy w terenie i rejestruje. Człowiek może coś tam źle policzyć, a kamerce nie zależy i policzy dokładnie.

Zakładając jednak, że człowiek z ołówkiem i kamerka z bateryjką tak samo odnotują przejazdy pojazdów po drodze, poprosiliśmy burmistrza Obornik o komentarz w tej sprawie. – Gmina, tak samo jak powiat co pewien czas musi badać natężenie ruchu. Ostatnio takie badanie przeprowadziliśmy przy jednym z przejazdów kolejowych. Pojazdy liczyła stażystka z notesem w dłoni w ramach swych godzin pracy. W ten sposób nie kosztował on nas nic. Co do wynajmowania drogich specjalistycznych firm zewnętrznych do tych czynności, nie mam wprost słów. Ja na coś takiego nigdy bym się nie zgodził – zapewnił Tomasz Szrama.

Ten przykład dobitnie dowodzi, czym się różni bogata gmina Oborniki od biednego powiatu obornickiego.

Podobne artykuły