Smutne położenie obornickiego szpitala

Smutne położenie obornickiego szpitala

OBORNIKI. Sytuacja w SP ZOZ znacznie się pogorszyła, a na dodatek perspektywy są w kolorze czarnym lub w najlepszym przypadku ciemnoszarym. O kłopotach szpitala pisaliśmy już wcześniej, teraz głos w tej sprawie zabrała osoba bodaj najbardziej kompetentna, czyli dyrektor SP ZOZ Małgorzata Ludzkowska. – Wszystkie nasze kontrakty są jedynie aneksowane. Po długich konsultacjach nawet o 10% nie udało się ich zwiększyć. Dla szpitala to zła sytuacja. Wzrosły nam koszty utrzymania, ale to nie wzruszyło ministerstwa. Wzrost kontraktu na lecznictwo o 2,43%, to bardzo niewiele.

Według informacji wprost od pani dyrektor, niektóre oddziały mogą liczyć na nieco więcej pieniędzy, choć przy wzroście kosztów trudno dostrzec poprawę. – Chirurgia wzrosła nam nieznacznie, choroby wewnętrzne zaledwie o 39 tysięcy, nie wzrosło na neonatologii, nie wykonaliśmy tam kontraktu na 500 tysięcy, bo nie rodziły się dzieci. Wzrosło trochę na ortopedię, ale podzielono to na inne szpitale z ortopedią, więc nam to dało tylko część. 3% na ambulatoria, to znaczące do szpitala. W roku 2016 mieliśmy nadwykonania na 562 tysiące, ale też prawie 500 tys. nie wykonaliśmy. NFZ obiecał zapłacić nam za nadlimity, ale nie w pełnej wysokości. Możemy więc liczyć na przykład tylko 30% za procedury chirurgiczne – wyliczyła Małgorzata Ludzkowska.

Tymczasem od II półrocza służbę zdrowia będzie nadzorować w ramieniu rządu wojewoda. Powstać ma też sieć szpitali i tu trzeba od razu podkreślić, że szpitalom powiatowym formalnie nic nie grozi, byle by miał cztery obowiązkowe oddziały: internę, chirurgię, ginekologię i pediatrię. Szpital powiatowy w Obornikach z całą pewnością wejdzie do sieci, jednak jest pewne kosztowne „ale”. Tym „ale” są cztery konieczne oddziały i żadnego więcej. Tymczasem szpital w Obornikach ma dodatkowo ortopedię, intensywną opiekę i apetyt na opiekę długoterminową.

Sieć szpitali zostanie podzielona na sześć poziomów referencyjnych. – Nasz szpital mieć będzie pierwszy stopień, czyli podstawowy – powiedziała Małgorzata Ludzkowska i dodała – mapa szpitali będzie ogłoszona najdalej w marcu. Od niej zależeć będzie finansowanie placówek. My mamy umowy i finansowanie tylko do półrocza. W ramach konkursu będzie można ubiegać się dodatkowo o to, co nie będzie objęte budżetowaniem, ale tego jest tylko niewielki procent. Oddział ortopedyczny, którego powstanie wyssało z kieszeni podatników ogromne pieniądze, zostanie w II połowie tego roku zlikwidowany.

Dyrektor Ludzkowska potwierdza tę informacje i dodaje: teraz na endoprotezy trzeba będzie czekać znacznie dłużej, bo oczekiwanie wyniesie w Poznaniu nawet 8 lub 9 lat. Zdaniem radnego Andrzeja Ilskiego – błędem była ta cała rozbudowa szpitala bez żadnego zastanowienia. Na sali nie było sekretarza Sitka, głównego czynownika tej rozbudowy. Małgorzata Ludzkowska tłumaczyła: Nikt nam wcześniej nie sygnalizował, że tak będzie. Nie wiedzieliśmy, że nam zlikwidują pozostałe oddziały, nawet oiom. Ktoś u góry nie do końca pomyślał. Teraz kolejki się wydłużą. Moglibyśmy dodać w tym miejscu, że nasza gazeta ostrzegała przed taką sytuacją od kilku lat, ale jakoś dziś brak nam wobec powyższych faktów ochoty na satysfakcję.

Na koniec pani dyrektor pocieszyła zebranych swymi planami na nadchodzące trudne czasy: Szpital nie będzie stał pusty, bo się „coś” wymyśli na te wolne miejsca. Może wspólnie z gminami „coś” załatwimy, bo potrzebne będą pieniądze, żeby „coś” zrobić. W nowej części można zrobić opiekę paliatywną. Będę o tym dyskutować z powiatem, bo będą potrzebne przecież pieniądze, żeby „coś” otworzyć i „coś” na początek będzie potrzebne. Na starcie wiele nie płacą, więc trzeba pomóc. Jak oddział długoterminowy przetrwa dwa lata, to może „jakoś” przetrwamy. Może nasze samorządy wykupią „jakieś” świadczenia? Starosta i inni samorządowcy nabrali wody w usta, włodarzom gmin ścierpła skóra, a jeżeli kogoś to mimo wszystko pocieszyło, to wypada mu życzyć dużo zdrowia.

Podobne artykuły