Opowieść o geodecie i urzędniku

BĄBLIN. Rzecz się działa kilka lat temu przy drodze powiatowej w Bąblinie. Miała tam powstać niewielka zatoczka dla autobusów. Urzędnicy powiatowi zabrali się za nią nadzwyczaj solidnie, zaczynając od powołania geodety, który ową zatoczkę im wyrysuje. Geodeta swoje zrobił, wziął kasę za wytyczenie miejsca i za pomiar przy odbiorze zatoczki.

Po pewnym czasie gospodarujący przy drodze rolnik zauważył, że powiat zabrał mu na zatoczkę siedem metrów kwadratowych gruntu. Nie godził się na żadne pertraktację i trzeba było zatoczkę obciąć. No i znów powiatowi urzędnicy powołali geodetę, by ten wyliczył owe siedem metrów, a po demontażu betonowej kostki i przestawieniu na nowe miejsce krawężników, dokonał kolejnego pomiaru. – No i w ten sposób geodeta zarobił w jednym miejscu cztery razy – zakończył swą opowieść Bogdan Andrzej Jeran podczas sesji rady powiatu obornickiego.

Podobne artykuły