Matka wraz z czterema synami zginęli w pożarze – trzydniowa żałoba w Ryczywole

Matka wraz z czterema synami zginęli w pożarze – trzydniowa żałoba w Ryczywole

RYCZYWÓŁ. Matka i jej czterej dorośli synowie zginęli w pożaru budynku na rynku w Ryczywołe. Jedna osoba została hospitalizowana i w ciężkim choć stabilnym stanie przebywa w szpitalu. Przyczyny wybuchu pożaru badają policja i prokuratura. Pożar wybuchł w piątek przed północą na pierwszym piętrze budynku przy ryczywolskim rynku, a dokładniej w domu przy ul. Stepczyńskiego.

Według Dariusz Szrama ze straży pożarnej w Obornikach, ogniem objęta była klatka schodowa, która przylegała do poszczególnych pomieszczeń. – Ogień emitował gazy pożarowe, które przedostały się do pomieszczeń i zaskoczyły te osoby prawdopodobnie podczas snu – dodał. W trakcie akcji ratunkowej, wezwani na miejsce strażacy znaleźli w jednym z mieszkań i wynieśli na zewnątrz pięć osób. Pomimo reanimacji na miejscu zmarło trzech mężczyzn i kobieta, czwarty mężczyzna zmarł w nocy w szpitalu. Paweł Witzberg z Komendy Powiatowej Policji w Obornikach przekazał informację, że kobieta miała 65 lat, jej synowie byli w wieku 35-39 lat. Skokiem z okna ratował się mieszkaniec sąsiadującego mieszkania. Mężczyzna doznał poważnych uszkodzeń ciała i został przewieziony do szpitala.

W budynku mieszkało pięć rodzin. Lokatorów z parteru obudził na czas dym i zdołali wyjść na zewnątrz. Natychmiast zadzwonili po straż pożarną.   W tym czasie jedno z okien otworzyło się i 45-letni mężczyzna wyskoczył na eternitowy daszek, a następnie spadł na ziemię i zamarł w bezruchu.

Pierwsi na miejscu byli strażacy z ochotniczej jednostki w Ryczywole. Część z nich zaczęła reanimować leżącego mężczyznę, a reszta zaczęła gasić pożar. Po chwili udało im się ugasić płomienie w środku mieszkania. Wezwano karetkę pogotowia.

Po kilku minutach przyjechali zawodowi strażacy z Obornik, którzy rozpoczęli oględziny budynku. Gdy weszli do mieszkania na piętrze zastali potworny widok. Kobieta i czterej mężczyźni leżeli bez ruchu w mieszkaniu.

Strażacy wyciągnęli całą piątkę na zewnątrz i rozpoczęli reanimację. Na miejsce zdarzenia dojechała tymczasem jedna karetka, ponieważ nikt nie spodziewał się, że pomocy będzie wymagać więcej osób.

Wezwano posiłki. Dziesięć jednostek straży pożarnej – z Ludom, Rogoźna i Gościejewa oraz dodatkowe jednostki z Oborniki i Ryczywołu – przyjechały do Ryczywołu. U całej piątki ofiar stwierdzono zatrzymanie krążenia.

Strażacy na zmianę reanimowali kobietę i mężczyzn, zyskując czas przed przybyciem kolejnych karetek. Te dotarły z ościennych gmin, między innymi z Trzcianki, Wągrowca i Szamotuł. W ten sposób do reanimacji włączyły się zespoły ratownicze z pięciu karetek. U czterech osób, pomimo starań strażaków i ratowników z pogotowia, stwierdzono zgon. Udało się przywrócić funkcję życiowe u jednego z mężczyzn. Przewieziono go do szpitala w Obornikach, jednak krótko po tym mężczyzna zmarł. 45-latek, który wyskoczył z okna również został przewieziony do szpitala. Pomimo wielu złamań, stan mężczyzny jest stabilny i lekarze twierdzą, że przeżyje.

Na miejscu zjawił się również obornicki prokurator. Powołano biegłego sądowego, który bada okoliczności pożaru. Najprawdopodobniej ogień wybuchł wskutek zwarcia w instalacji elektrycznej na korytarzu. Jednak śledczy z policji, straży oraz prokuratury nie chcą na razie oficjalnie podawać przyczyn pożaru, czekając na wyniki specjalistycznych oględzin i dane z badań laboratoryjnych.

Budynek należał do ryczywolskiej rodziny pochodzenie arabskiego. Dwa lata temu miał w nim miejsce pożar. Jego powodem było zwarcie w instalacji elektrycznej. Na szczęście nic się nikomu wówczas nie stało, a właściciel budynku twierdzi, że zostały w nim dokonane wszystkie konieczne przeglądy.

Poszkodowana rodzina była pod stałą opieką Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. Oprócz czterech synów były w rodzinie także dwie córki. Obie mieszkały poza Ryczywołem. Jedna za granicą, a druga w sąsiednim powiecie. Dwie rodziny straciły skutkiem pożaru dach nad głową. Jedną z nich jest ojciec z czwórką dzieci, w drugiej natomiast jest dwójka małych dzieci. Rodziny znalazły schronienie u swoich krewnych.

Po pożarze właściciel budynku zaproponował jednej z ocalałych rodzin dwupokojowe mieszkanie zastępcze. Trwa też spontaniczna zbiórka pieniędzy na mieszkanie dla drugiej rodziny. Gmina ma dwie propozycje, ale lokale na dziś nie nadają się do zamieszkania. Poszkodowane rodziny mogą liczyć na pomoc gminy – mieszkania zastępcze, zasiłki losowe oraz wsparcie psychologiczne. W sobotę z pogorzelcy spotkali się z wicewojewodą wielkopolski, Marleną Maląg, która zaoferowała pomoc władz państwowych. Na miejscu pojawił się także biegły do spraw pożarnictwa. Opinia będzie znana za dwa tygodnie.

Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że do pożaru doszło bez udziału osób trzecich, najprawdopodobniej był to nieszczęśliwy wypadek. Budynek został sprawdzony przez nadzór budowlany i nadal będzie można w nim mieszkać. Władze gminy ogłosiły w związku z zaistniałą tragedią trzydniową żałobę, ale dopiero od środy do piątku. Na ten czas opuszczona do połowy flaga Ryczywołu została przybrana kirem.

Wójt Renata Gembiak-Binkiewicz zakazała też hucznych zabaw i wszelkiego typu pokazów i imprez. Skrócono też ryczywolski finał WOŚP. To co się stało w Ryczywole jest bodaj największą tragedią w najnowszych dziejach tej gminy i na lata wryje się w pamięć jej mieszkańców. Najsmutniejsze jest to, że mogło do niej wcale nie dojść, wystarczyłby czujnik dymu lub czadu za kilkadziesiąt złotych i pięć istnień ludzkich nadal by żyło.

Podobne artykuły