Na wszelki wypadek się wycofali

OBORNIKI. Już kilkukrotnie gościł na naszych łamach temat budowy linii energetycznej 400 kV, która biegnąc z południa na północ musi przeciąć ziemię obornicką. Owo przecięcie jest największym problemem, nad którym rada miejska Obornik pochyliła się po raz kolejny. Najpierw była wersja skazująca na wyburzenie dwa budynki i bukująca potencjalne inwestycje na obszarze gminy, nad którym linia przebiegnie.

Nie przeszkodziło to obornickim radnym poparcie tego projektu stosowną uchwałą. Potem pojawiła się kolejna, siódma już wersja przebiegu linii nad gminą. Ta wydawała się być najkorzystniejsza dla oborniczan, bo krótsza i niczego nie trzeba by burzyć. Podczas ostatniej sesji rady miejskiej radni wycofali podjętą wcześniej uchwała o przebiegu linii w pierwszym wariancie, bo gdyby tego nie uczynili, to byłby on obowiązujący.

Jedynym tego przeciwnikiem był radny Zygmunt Klupczyński, który zaproponował: Zaniechanie omawiania sprawy budowy linii 400 kV, bowiem jego zdaniem są niejasności. Trzeba będzie zburzyć dwa stare budynki inwentarskie oraz wyciąć sporo drzew by poprowadzić linię nową, Po przyjęciu siódmego wariantu przebiego linii stare budynki gospodarskie, będzie ich właściciel musiał wyburzyć na koszt własny.

Podobne artykuły