Do kłopotów szpitala w Obornikach dołącza szpital w Kowanówku

Do kłopotów szpitala w Obornikach dołącza szpital w Kowanówku

OBORNIKI. Niedawno pisaliśmy o obornickim szpitalu nazywając go kolosem na glinianych nogach. Choć jego dyrektor Małgorzata Ludzkowska nie zgadza się z taką retoryką, coraz trudniej zaczarować jest niejasną, by nie rzec mroczną przyszłość wielu lecznic. Zagrożony jest szpital w Kowanówku.

Ministerstwo dowodzone przez Konstantego Radziwiłła informuje, że: Od 1 lipca zmienia się forma finansowania placówek. Specjalistyczne ośrodki nie będą finansowane już bezpośrednio z budżetu, a będą musiały stawać do konkursów. Dzieli się w tej chwili szpitale na kilka poziomów, jeśli chodzi o sieć szpitali, którą się tworzy. Nie uwzględnia się w tej sieci szpitali jednoprofilowych. A więc takich szpitali jak: rehabilitacyjne… i tak dalej.

Na liście szpitali, które będą zmuszone walczyć o byt z wielkimi lecznicami wojewódzkimi, na przykład w Poznaniu, znalazły się prócz Kowanówka także szpitale specjalistyczne w Gnieźnie i Kościanie, zajmujące się przypadkami z dziedziny psychiatrii a także szpital rehabilitacyjny dla dzieci w Owińskach.

Członek Zarządu Województwa Wielkopolskiego Leszek Wojtasiak wyliczył, że szpitale mogą stracić poważne pieniądze. – Jeżeli się utraci 10, 15, czy 5 procent finansowanie to znaczy, że taki szpital popadnie w konkretne długi i będzie musiał ograniczyć swoją działalność do tych elementów, na które pozwoli finansowanie.

Wracając do obornickiej lecznicy, jej wielkim zagrożeniem może być tzw. mapowanie usług leczniczych. Dyrektor Ludzkowska była już na spotkaniu w sprawie mapowania lub jak kto woli tworzenia sieci szpitali i usług medycznych, ale wiele z niego nie wyniosła, bo nie podano żadnych szczegółów. Gdyby pieniądze na służbę zdrowia popłynęły z jednego źródła, jak chce minister Radziwiłł, to zassanie 30 mln złotych niezbędnych na powstający w Poznaniu nowy szpital dziecięcy mogłoby obciąć kontrakty oddziałów dziecięcych w szpitalach powiatowych. – Strata nawet 10% kontraktu, to dla takiej lecznicy jak obornicka. mogłaby pogrążyć ją co rok w paromilionowych długach, czego obornickie starostwo nie zdołałoby spłacić – stwierdził jeden z obornickich polityków. Nie był to polityk partii rządzącej, bo ci milczą jak zaklęci, a czas szybko ucieka.

Bardzo dobitnie wypowiedział się w tej kwestii podczas cyklicznej konferencji prasowej obornicki poseł z PSL Krzysztof Paszyk. – Gdyby problem polegał jedynie na polityce, ale to czystej wody hipokryzja. Pani Szydło obiecywała wyborcom, że nie ma być zwijania Polski lokalnej. A szpital to właśnie Polska lokalna i nie można przenosić oddziałów i specjalistyki do dużych miast. Mapowanie usług leczniczych nie wróży dobrze szpitalowi w Obornikach czy w Kowanówku. Na razie nie zapadły jeszcze decyzje, więc jest pole do działania. Oczekuję większej aktywności od Andrzeja Okpisza, to jego trzecia kadencja w powiecie, więc czas już podjąć jakieś działania.

Nasz tygodnik stroni od wielkiej polityki, ale nie może zignorować telefonów i maili pacjentów. Te dotyczą najczęściej darmowych leków, które najwyraźniej darmowe nie są. – A co to pana tak dziwi – powiedziała jedna z osób kierujących obornicką apteką – na tej liście jest zaledwie 68 substancji czynne, więc łatwiej o trafienie w totolotka niż w darmowy lek. Ponadto te leki wypisywać może tylko lekarz rodzinny, a osoby starsze często korzystają ze specjalistów. W założeniach ministerstwa przeciętny senior mógł miesięcznie zaoszczędzić około 12 zł. Teraz okazało się, że przeciętna oszczędność spadła do około 5 złotych, a ministerstwo może liczyć na „oszczędność” na tym programie kwoty ponad 100 milionów.

Tu znowu wracając do obornickiej lecznicy, to zwłaszcza osoby starsze i rodzice chorych dzieci martwią się o jej byt, bo jak nam powiedziała matka dziewczynki chorej na przewlekłą infekcję górnych dróg oddechowych – Nie mogłabym jej odwiedzać tak często w poznańskim szpitalu, jak robię to teraz i byłoby to dla mnie straszne.

Po takiej rozmowie, nazywając obornicką lecznicę kolosem na glinianych nogach, bardzo chcemy się mylić.

Podobne artykuły