Młyny sprawiedliwości wolno mielą

OBORNIKI. Mija kolejny rok od dnia, gdy okazało się, że księgowa obornickiej straży pożarnej przelała pieniądze przeznaczona na pobory strażaków na własne konto, a potem je wydała. Gdy ręką sprawiedliwości zawisła nad głową księgowej, ta próbowała ukryć się w lesie. W głębi kniei znaleźli ją inni strażacy. Zmarzniętą, wygłodzoną i odwodnioną odwieźli do szpitala, w którym leczy się takie przypadki.

Psychiatrzy nie dopatrzyli się jednak żądnej choroby, która zwolniłaby księgową od odpowiedzialności. Młyny sprawiedliwości ruszyły, a radny Andrzej Ilski zapytał – dlaczego tak wolno? Odpowiedział mu starosta Adam Olejnik: wykonaliśmy audyt, a prokuratura prowadzi tę sprawę, a jaki jest postęp, tego nie wiem. – To może my jako opozycja zapytamy prokuraturę o ten postęp i nam odpowiedzą? – zaproponował staroście Ilski.

– To my jesteśmy organem i my możemy pytać, bo jesteśmy poszkodowani, a nie wasz klub – odrzucił tę pomoc starosta, dodając z nieskrywanym podziwem – to był majstersztyk ze strony księgowej. Szkoda, że księgowa tego nie słyszała, bo dostałaby może kolki ze śmiechu i choć taką miałaby karę.

Podobne artykuły