Na szczęście wjechał do rowu a nie w stojącą niedaleko rodzinę

JARACZ. W świąteczny poniedziałek, około godz 18, na drodze krajowej nr 11 pijany kierowca stracił panowanie nad swoim autem i zjechał do rowu. Wezwani przez świadków zdarzenia policjanci przebadali mężczyznę alkomatem.

Okazało się, że miał w krwi ponad dwa promile alkoholu. 34-letniemu kierowcy Forda, pochodzącemu z powiatu człuchowskiego, zatrzymano prawo jazdy, a pojazd odholowano administracyjnie na parking strzeżony. Świdkiem zdarzenia była poznańska rodzina, która zatrzymała się na pobliskim parkingu, by dolać płynu do spryskiwaczy. W samochodzie jechało między innymi kilkuletnie dziecko.

Trudno sobie wyobrazić do jakiej tragedii mogłoby dojść, gdyby pijany kierowca stracił panowanie nad pojazdem kilkaset metrów dalej i zamiast do rowu, uderzył by w auto wypełnione dziećmi. Za swój czyn pijany kierowca odpowie przed obornickim sądem.

Podobne artykuły