Spór Obornik z wojskiem

GMINA OBORNIKI. Nie słabnie spór o podatek gruntowy na linii gmina Oborniki – Wojsko Polskie, w którym starostwo powiatowe z niejasnych przyczyn stanęło po stronie armii, przez co gmina Oborniki traci 420 000 złotych podatku, a oborniccy podatnicy inwestycje, które można by nim sfinansować. Zaczęło się od wniosku armii do starostwa, by to zmieniło klasyfikację poligonowych gruntów, przez co mogłaby armia wykazać, iż to las a nie poligon i podatku nie płacić. Podobny wniosek wpłynął też do władz powiatu poznańskiego, bo poligon zajmuje grunty obornickie, ale jeszcze znaczniej sucholeskie. W tym przypadku wydział geodezji powiatu poznańskiego odpisał wyraźnie „nie” i poligon został nadal poligonem.

W przypadku Obornik nie tylko klasyfikacja gruntów została zmieniona, ale na dodatek uczyniono to cichcem, aby się gmina Oborniki nie mogła od tej decyzji w porę odwołać. Burmistrz mimo to jednak się odwołał, wyjaśniając całą tę sytuację. Inspektor Nadzoru Geodezyjnego i Kartograficznego podjął się oceny tej dziwnej sprawy i całego cyklu zdarzeń, a następnie 12 grudnia napisał do Obornik: W sprawie zażalenia burmistrza Obornik na postanowienie starosty obornickiego w sprawie odmowy wznowienia postępowania administracyjnego dotyczącego weryfikacji gleboznawczej klasyfikacji gruntów położonych w obrębach Łukowa i Maniewa, iż skargę rozpatrzę, ale w przedłużonym terminie, ponieważ muszę czekać na dokumenty.

Tu wyjaśniamy, że chodzi o dokumenty o które prosił 1 grudnia i ciągle czeka. Należy mieć nadzieję, że dokumenty trafią ze starostwa do Poznania i Wojewódzki Inspektor Nadzoru Geodezyjnego i Kartograficznego uzna słuszność argumentów burmistrza. Jeżeli tak się stanie, to gmina nadal będzie otrzymywała od armii należne jej podatki, a przypominamy, że jest to niebagatelna kwota 420 tysięcy złotych rocznie.

Wojskowy Zarząd Infrastruktury w Poznaniu ma zadanie „zoptymalizować wydatki”. Cokolwiek to oznacza, gmina na tej „optymalizacji” traci i dziwna jest w tym rola starostwa obornickiego. Tak jak dla burmistrza, jak i starosty, wiadomym jest, że na całym poligonie odbywały się ćwiczenia NATO, a strzały armatnie są tam słyszane przez mieszkańców Maniewa co jakiś czas nadal. Komendant Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych, płk Piotr Kriese, sam przyznał w oficjalnym piśmie do władz Obornik, Suchego Lasu, Czerwonaka i Murowanej Gośliny, że: teren całego poligonu Biedrusko należy traktować jako teren niebezpieczny dla życia i zdrowia.

Zdaniem władz gminy Oborniki starosta Adam Olejnik powinien odrzucić wniosek WZI. Tymczasem Adam Olejnik pytany podczas sesji rady powiatu o jego rolę w całej tej sprawie twierdził, że wszystko jest zgodne z przepisami, a burmistrz nie ma prawa rozmawiać o tym z mediami. Burmistrzowie nie tylko rozmawiają o tej sprawie z mediami, ale i z prokuratorem. Gmina Oborniki dołącza się do wniosku o poświadczeniu nieprawdy przez wojsko, który złożył wójt gminy Suchy Las. Wiceburmistrz Piotr Woszczyk zapewnia: Nie odpuścimy tej sprawy, jest dla nas zbyt ważna, krzywdzi obywateli ziemi obornickiej, zubożając nasz budżet. A ponadto nie godzimy się na absurdalne pomysły tworzenia fikcji ze strony WZI. Woszczyk nie godzi się też na sugestie starostwa, jakoby gmina nie była w tym sporze stroną. – Jeżeli sprawa dotyczy naszych dochodów, ogranicza nasze inwestycje i dotyka naszych mieszkańców to jesteśmy stroną. Podobnego zdania są też nasi prawnicy, co potwierdzają posiadane przeze mnie dokumenty.

Wojna o podatki to nic nowego i zapewne nie byłoby to tak bulwersujące, gdyby w tym wszystkim nie miało swej roli starostwo powiatowe. Jego władze skłócone są już z władzami wszystkich gmin, a tego typu kroki stan ten jedynie pogłębią.

Podobne artykuły