Zginął tragicznie piłkarz z Kowanówka

KOWANÓWKO, POZNAŃ. 24-letniego Mateusza z ulicy Grzybowej w Kowanówku znało wiele osób. Najbardziej znany był z zamiłowania do sportu. Był piłkarzem Orkanu Objezierze, gdzie miał bardzo dobrą opinię. Jeden z jego kolegów wspomina – czasem sobie trochę wypił, ale zawsze wtedy odstawiał gdzieś rower i do domu wracał piechotą. Dlatego dla wielu było wstrząsem zdarzenie, w którym wziął udział, tracąc przy tym życie.

W sobotę zarząd klubu Orkan Objezierze przygotował dla piłkarzy Wigilię. Były opłatek, życzenia i poczęstunek. Gdy zapadł zmrok, cześć młodzieńców postanowiła udać się do Poznania, aby w klubie Van Diesel na Starym Rynku bawić się dalej. Jak twierdzili koledzy Mateusza on bawił się z nimi. Coś tam wypili i nikt nie zauważył, gdy Mateusz wyszedł z klubu.

Nikt nie wie, jak trafił na odległą o 500 metrów, czyli sześć minut marszu ulicę Małe Garbary. Wiadomo jest tylko to, że gdy dotarł do znajdującej się tam stacji paliw, zobaczył stojącą przy dystrybutorze taksówkę marki Opel Omega, z której kierowca właśnie wysiadł i odszedł, aby zapłacić. Mateusz wsiadł za kierownicę, uruchomił silnik i ruszył.

Jego szaleńczy rajd zakończył się krótko po północy u zbiegu ulic Kórnickiej z Jana Pawła II. Tam stracił panowanie nad pojazdem i kilkukrotnie koziołkował, a następnie zatrzymał się na torowisku. Niestety, w czasie koziołkowania wypadł z samochodu, przez co poniósł śmierć na miejscu. Zdaniem jednego z poznańskich policjantów – auto musiało mieć ogromną prędkość, bo koziołkować ważącą ponad półtora tony Omegą, i to parę razy, nie jest łatwo. Gdyby miał zapięte pasy, może nic by mu się nie stało.

Oficjalna przyczyna wypadku brzmi bardziej lakonicznie – było to prawdopodobnie niedostosowanie prędkości do warunków panujących na jezdni. Skąd pomysł kradzieży samochodu i późniejszego rajdu ustala policja a wersje się mnożą. Od zażycia dopalaczy, narkotyków, zmieszania ich z alkoholem, aż po wersje zupełnie nieprawdopodobne. Jedno jest pewne, zginął tragicznie młody człowiek, stojący u progu życia i już nic tego nie zmieni.

Podobne artykuły