Dawno temu w Obornikach

Dawno temu w Obornikach

Jak wielu naszych czytelników zapewne pamięta, nasza gazeta jest skromną kontynuatorką tradycji „Gazety Obornickiej”, pierwszej lokalnej gazety opisującej życie i zdarzenia w powiecie obornickim. Z początkiem nowego roku obchodzimy już 26. rocznicę wskrzeszenia prasy w regionie. „Gazeta Obornicka” wychodziła w latach dwudziestych i trzydziestych ubiegłego wieku a jej emisję przerwał wybuch II wojny światowej. Niewiele egzemplarzy uchowało się po pożodze wojennej. Tym cenniejsze są trzy kolejne numery ze stycznia 1938 roku, zakupione na aukcji przez Krzysztofa Nowackiego. Dzięki jego uprzejmości mogliśmy je przejrzeć i wybrać najciekawsze informacje sprzed 75 lat.

Z lektury wynika, że obecne dążenia Obornik do wzmożenia ruchu turystycznego zaczęły się już 79 lat temu. W artykule „Wielkopolska letniskiem” można przeczytać – 4 lutego 1938 roku w Poznaniu, w Ratuszu, w sali posiedzeń Rady Miejskiej o godzinie 11 odbędzie się zebranie twórczo – organizacyjne akcji letniskowej w myśl hasła „Wielkopolska – letniskiem”. Zarząd Z.P.T uprasza wszystkie miejscowości letniskowe o dostarczenie na zebranie posiadanych już fotografii letnisk (krajobrazów), jeziora, lasy, plaże itd. Pożądanym było by, by Oborniki zabiegały o wciągnięcie naszego miasta na listę miejscowości letniskowych, gdyż po temu mamy wszelkie warunki.

Starosta powiatowy nazwiskiem Kozłowski ogłosił wygaśniecie pomoru świń w gospodarstwach panów M. Jurgi i B. Beckera w Zawadach, więc nic nie stało na przeszkodzie, by czekać na lato i letników. Kto letniska nie miał, mógł je wykupić na licytacji Sądu Grodzkiego od dłużniczki Heleny z Jankowiaków Nowotnej, tracącej las i rolę z ogrodem domowym, gościńcem, chlewem i wozownią a całość o obszarze 5,1 ha o 9,50 talarach czystego dochodu gruntowego i 480 markach wartości użytkowej budynków za jedyne 6062 złote. W Kowanówku trwała budowa domu letniskowego „Słońce”. Jego właściciel ogłaszał, że – poszukuje się reflektantów na roboty stolarskie i ciesielskie a oferty należy składać u kuratora adwokata Jana Mitznera w Obornikach. Ludwika Borowicz zaś ogłosiła: Po śmierci mego męża nadal prowadzę swój lokal w Obornikach Rynek 1 i proszę o dalsze poparcie.

Świeże powietrze wokół Obornik było bezcenne zwłaszcza – dla osób cierpiących na „żabę piersiową”, zwaną dawniej „dusznicą bolesną” a znaną też pod nazwą „astma sercowa”. Takie cierpienie spotykało osobników powyżej lat 50 cierpiących na „diabelski pazur” objawiający się gwałtownym bólem podmostkowym. Taka osoba odczuwała straszny głód powietrza, który uśmierzały głębokie oddychanie we właściwej pozycji oraz zastrzyki z morfiny z atropiną oraz rezygnacja z alkoholu, tytoniu i kawy oraz potraw wzdymających.

Minęło 79 lat i „żabę piersiową” leczy się zapewne zupełnie inaczej, choć świeże powietrze nadal jest w cenie. W cenie są też wieści sprzed lat 79 i z chęcią do nich wrócimy.

Podobne artykuły