Benefis pana Lecha

Benefis pana Lecha

OBORNIKI. Benefis Lecha Farona udał się doskonale, bo udać się musiał. Pracował on na to dłuuugie 35 lat. Owe 35-lecie było leitmotivem koncertu zatytułowanego „Już szron na głowie, a w sercu maj”. Jubilatowi – wokaliście, pedagogowi, animatorowi kultury, w latach 2004 – 2010 dyrektorowi OOK a obecnie dyrektorowi GOK w Ryczywole towarzyszyła część z jego licznych przyjaciół.

Oprócz niezawodnego Marcina Samolczyka na scenie pojawiali się kolejno: Bartek Tecław, Urszula Lidwin, Halina Benedyk, Jan Zieliński (ex Bolter), a na scenie był przez cały czas Witek Żuromski. Program prowadził Krzysztof Deszczyński, a wśród występujących nie mogło zabraknąć podopiecznych pana Lecha z obornickiego „Przyjaciela” i ryczywolskiego „Momentu”. Widownia wypełniła się po brzegi ze zdecydowaną przewagą pań, a to zapewne dlatego, że jubilat wciąż przystojny jest niestety. Koncert rozpoczął się piosenką nawiązującą do ostatnich wydarzeń niezbyt parlamentarnych, były dawne przeboje i nowe aranżacje. W tle interesującej scenografii ekran pokazywał kawałek życia Leszka Farona, a po każdym numerze odzywały się ogromne brawa. Nawet skecz o szkole serwowany przez panów Lecha i Marcina ze sto razy zebrał oklaski, niczym nowalijka na wiosnę.

Szacownemu jubilatowi towarzyszyli świetni muzycy, a sam Witek Żuromski uraczył widownię sześcioma (policzyliśmy skrzętnie) solówkami, więc musiało być pięknie. Miłym momentem było wspomnienie zmarłego niedawno Bogdana Smolenia, z którym Marcin Samolczyk występował wiele lat razem, a Lech Faron spotykał się na koncertach także nieraz. Po benefisie i koniecznym bisie kwiaty poprzednikowi wręczył jego następca Adam Krasicki, a potem z bukietami w dłoniach ustawiła się na scenie dłuuuuga kolejka. Kończąc to króciuteńkie podsumowanie 35 lat pracy Lecha Farona dokładamy do stosu gratulacji także i nasze redakcyjne – gratulujemy!

Podobne artykuły