Jaki los czeka PUP?

OBORNIKI. Powiatowe Urzędy Pracy (PUP), coraz bardziej tracąc dotychczasową funkcję, mają zostać podporządkowane urzędom wojewódzkim. Taką informację pozyskała nasza redakcja, a pytani o komentarz do niej oborniccy urzędnicy z ulicy Sądowej przyznają, że cały ten problem owiewa mgła tajemniczości i wielkim kłopotem jest brak rzetelnej informacji.

Fakty są takie, że 19 tysięcy urzędników zatrudnionych w ponad 350 urzędach pracy w całym kraju pracuje nad aktywizacją zawodową ponad 1,5 mln zarejestrowanych bezrobotnych. Ta proporcja poraża, a według Najwyższej Izby Kontroli – urzędom pracy rzadko udaje się osiągnąć swój podstawowy cel, jakim jest utrzymanie zatrudnienia. Politycy z Kukiz’15 chcą wprowadzenia powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego, bez potrzeby rejestrowania się w PUP, przeniesienia form aktywizacji zawodowej na poziom gminy i włączenie ich w narzędzia pracy pracownika socjalnego. To oznaczałoby likwidację PUP. Politycy z partii rządzącej godzą się na istnienie PUP-ów, ale jako agendy władz wojewódzkich.

Tymczasem w Obornikach, na Sądowej, drzwi do pokoju rejestrowania się bezrobotnych dawno zarosły już pajęczyną, a na drzwiach pokoju, w którym można było uzyskać pieniądze na sfinansowanie otwarcia działalności gospodarczej zabrakło miejsca na nowe kartki z informacją, że pieniędzy na program taki to a taki już nie ma.  Urzędniczkom i urzędnikom PUP pracy jednak jeszcze nie brakuje, bo rozliczają tegoroczne dotacje, a był to rok w pomoc finansową szczególnie szczodry. Wszyscy obawiają się tego, co ma nadejść, a najwięcej niepewności budzi niewiadoma przyszłości. Jeżeli faktycznie Powiatowe Urzędy Pracy przejdą spod powiatów do województw, to i tak nikt nie wie, jakie będą potrzeby kadrowe, jakie będzie finansowanie i jakie zadania przeznaczy się placówkom terenowym, takim jak ta w Obornikach.

Podobne artykuły