Jednoosobowa akcja protestacyjna przed sklepem

OBORNIKI. Od miesiąca przed jednym ze sklepów z narzędziami i materiałami budowlanymi staje oplakatowany srebrny samochód, a jego właściciel pikietuje wspomniany market, nie szczędząc właścicielom sklepu słów krytyki. Podobne słowa można przeczytać też na zamieszczonych w aucie plakatach. To 70-letni lubuszanin, który wybrał tę drogę do odzyskania należnych mu wedle jego opinii pieniędzy.

– Mam 70 lat, choruję na raka, czekam w związku z chorobą na 11 operację i nie ma czasu na sądy – tłumaczył naszej redakcji protestujący. Wedle jego słów właściciel obornickiej firmy jest mu winien 38 tysięcy złotych za wykonane prace montażowe, których firma lubuszanina podjęła się jako podwykonawca. Poproszony o komentarz do tej sytuacji oborniczanin przyznaje, że protestujący faktycznie był jego podwykonawcą, ale rzecz cała ma się zupełni inaczej niż przedstawia ją lubuszanin.

Inwestor zakwestionował jakość wykonanych prac. Oborniczanin zgodził się, że prace warte 38 tysięcy należy poprawić i wezwał lubuszanina do współpracy, proponując mu podział kosztów pół na pół. Wobec odmowy zatrzymał należne podwykonawcy pieniądze do czasu uznania przez niego swej części kosztów. – Mamy dla niego pieniądze i chcemy mu je oddać, ale musi przedtem podpisać dokument mówiący o tym, że połowa ze spornej kwoty ostatecznie zadawala spodziewaną przez niego należność. On się na to nie godzi, a gdy mu oddamy jego część pieniędzy, to i tak będzie nas nękał, tym bardziej, że nie odbiera poczty, odsyła korespondencję i nie chce współpracować nad rozwiązaniem problemu – twierdzi przedsiębiorca z Obornik.

Podczas sporu kwota będąca jego podstawą ewaluuje, by ostatecznie dojść z poziomu 30 do 8 tysięcy na pokrycie domniemanej fuszerki lubuszanina. Piszemy o tym oględnie, używając zaokrąglonych kwot, nie wdając się w cały ten spór obu przedsiębiorców. Wdała się i co pewien czas wdaje policja, bo pikietujący bywa zastawiany innymi autami, by nie można było odczytać jego plakatów, a właściciele sklepu protestują wobec bezprawnemu parkowaniu na ich działce przez lubuszanina. Zamierzają wnieść wobec niego pozew do sądu, a cały spór dzieje się na oczach oborniczan oraz kierowców przejeżdżających droga krajową. Do rozwiązania problemu potrzebna jest dobra wola obu stron albo wyrok sądowy. To jedyny sposób na cywilizowane zakończenie tej sprawy.

Podobne artykuły