Wigilia dla samotnych

Wigilia dla samotnych

ROGOŹNO. Gdy jednemu ze starszych mieszkańców gminy Rogoźno zmarła żona, przez cztery lata pogrążony w rozpaczy nie odezwał się do żadnej innej kobiety, rzadko odzywał się do mężczyzn. Żył samotnie, nie obchodził świąt, bo i z kim? Jednak w miniony piątek wyszedł z domu i poszedł między ludzi.

Jest bowiem w Rogoźnie taki piękny obyczaj, by pamiętać o osobach samotnych, biednych i niesamodzielnych. By zadbać o to, żeby nie spędzali wigilii samotnie lub nie mieli jej wcale, aby otoczyć opieką chorych czy niezaradnych, by dać jak najwięcej ciepła samotnym i zgnębionym. W sali Gościńca zasiadło w piątkowy wieczór ponad 120 osób. Obok rodowitych mieszkańców gminy zasiedli przedstawiciele mieszkańców Markotów z Rożnowic i Gościejewa. Ci ostatni przywieźli ze sobą 100 paczek świątecznych dla rogoźnian.

– To piękny gest, gdy mieszkańcy ośrodka w Gościejewie, którzy sami mają tak niewiele, dziele się z mieszkańcami Rogoźna – powiedziała burmistrz Renata Tomaszewska, towarzysząca burmistrzowi Romanowi Szuberskiemu podczas Wigilii dla samotnych. Był z nimi także przewodniczący rady miejskiej Henryk Janus, a całość zorganizowała niestrudzona w działaniu na rzecz osób potrzebujących wsparcia dyrektor Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej Ewelina Kowalska.

Kolację wigilijną poprzedziły jasełka w wykonaniu uczniów czwartej klasy rogozińskiej podstawówki nr 2. Mali aktorzy, wraz z piękną szopką autorstwa lokalnego artysty Piotra Marciniuka, a kierowani przez Sławomira Stawickiego stanowili bodaj najważniejszy element tego wieczoru. Ich występ sięgnął wyżyn a reakcje zebranych osób tego dowiodły. Wreszcie na zaproszenie burmistrza Romana Szuberskiego ksiądz Eugeniusz Śliwa, proboszcz lokalnej parafii pobłogosławił tych, dla których przygotowano wieczerzę.

Potem po krótkiej modlitwie rozpoczęło się łamanie opłatkiem, zwyczaj znany jedynie w Polsce i składanie sobie życzeń. To była ta najcieplejsza chwila Wigilii. W niejednych oczach pojawiły się łzy wzruszenia, nie brakowało serdeczności. Mężczyzna składający życzenia przedstawicielowi naszej redakcji zapytał – czy mogę koło pana trochę posiedzieć, bo tak normalnie, bo tak normalnie, to nie mam z kim porozmawiać.

Właściciele Gościńca stanęli na wysokości zadania, bo późniejsza kolacja była wyborna. Podano polskiego karpia, barszcz z kołdunami, pyszną kapustę i takież same pierogi. Aktorzy jasełek najbardziej chwalili sobie cytrusy, a osoby samotne fakt, że były przez cały wieczór razem, mając po obu stronach stołów towarzystwo osób sobie podobnych. To była prawdziwie rodzinna atmosfera, a dyrektor Ewelina Kowalska zapraszała już na kolejną Wigilię w tym samym miejscu i o tym samym czasie w roku przyszłym.

Podobne artykuły