Od kwietnia Oborniki czeka komunikacyjny armagedon i tak przez dwa lata

Od kwietnia Oborniki czeka komunikacyjny armagedon i tak przez dwa lata

OBORNIKI. Od pewnego czasu informujemy o szczegółach planowanego zamknięcia mostu na Warcie. Nasi czytelnicy dzwonią i piszą do nas, pytając o terminy, objazdy i inne szczegóły, a my zebrawszy ich całkiem sporo możemy dzisiaj napisać, że zamkniecie mostu będzie zaledwie wierzchołkiem góry lodowej przeszkód czekających na kierowców już niebawem. Od przyszłego roku bowiem Oborniki staną się największym placem budowy dróg i mostów w Polsce, licząc per capita, czyli na głowę mieszkańca.

Zaczynając jednak od początku – już wiemy, że most na Warcie zostanie zamknięty najpóźniej w kwietniu 2017 roku i jest to bezwzględny nakaz inspektorów nadzoru.

W kwietniu kończy się dopuszczenie mostu do dalszej eksploatacji. Nie ma obaw, że po tym terminie most się może zawalić, bo samą konstrukcję ma mocną, jednak płyty betonowe podłoża są już tak skruszone, że mogą się pod kołem ciężarówki załamać i pojazd wpadnie kołem w potężną dziurę. Most będzie remontowany połówkami. Najpierw jeden pas zostanie zamknięty na czas od kwietnia do września 2017, a potem drugi od kwietnia do września 2018 roku. W czasie remontu na płytach zostanie zamontowane zbrojenie i wylana niemal półmetrowa warstwa betonu.

Na ten czas zaplanowano objazdy, choć wszystkie warianty obciążone są znacznymi błędami. Pojazdy z Poznania do Piły pojadą jedną nitką mostu i dalej przez Oborniki. Jednak demontaż wiaduktu w ciągu drogi krajowej nr 11 spowoduje kolejny objazd bypassem przez teren obecnych garaży na wysokości ulicy Kowanowskiej. Z Piły do Poznania będzie przejechać znacznie ciężej, bo przez centrum miasta i dalej małym mostem nad Wartą.

Burmistrz Tomasz Szrama przyznał, że czasem może się to okazać jedynym wyjściem, choć Oborniki zostaną kompletnie zakorkowane. Z kilkunastu tysięcy pojazdów dziennie pojazdy ciężarowe pojadą z północy przez nie mniej zakorkowane Rogoźno i dalej przez Murowana Goślinę. Nie cieszy to burmistrza Romana Szuberskiego, który już myśli ze zgrozą o nowo wybudowanej Fabrycznej, po której co dnia przejedzie dodatkowo kilka tysięcy ciężarówek. Protestuje wójt Czerwonaka, bo nowa droga przez tę miejscowość zostanie błyskawicznie rozjechana. Podobnie protestuje Tomasz Szrama, ale nie można odłączyć południa od północy kraju, więc protest nie na wiele się zda. Burmistrz starał się wymusić na zarządcy krajówki objazd przez most tymczasowy.

Jego starania odniosły skutek, że GDDKiA zgodziła się na most zastępczy. Na most pontonowy nie zgodził się jednak Zarząd Żeglugi Rzecznej w Bydgoszczy, bo Warta jest rzeką żeglowną. W grę wchodzi most konstrukcyjny, ale nie ma go gdzie zamontować. Optymalnym miejscem byłaby okolica ulicy Gołaszyńskiej. Są nawet utwardzone dojazdy, ale przeszkodą jest stojący tam budynek. Można go wyburzyć, ale gonią terminy. Nawet stosując tzw. specustawę nie uda się dokonać formalnego wywłaszczenia lokatorów do kwietnia. Innym miejscem są Słonawy, na wysokości wyjazdu z ulicy Kubiaka. Tam jednak do Warty dochodzą jedynie działki prywatne, a ponadto brakuje utwardzonego dojazdu. – W tej sytuacji muszę opracować czarny scenariusz i zastanawiam się jak rozwiązać problem przejazdu dodatkowych kilku tysięcy pojazdów przez miasto. Łatwych rozwiązań nie ma i nie będzie – powiedział Tomasz Szrama.

W tym miejscu trzeba wyliczyć, że niemal jednocześnie z zamknięciem mostu na Warcie ruszają prace drogowe w siedmiu innych częściach Obornik. Wiosną 2017 rozpocznie się budowa dworca kolejowo-autobusowego, przy ulicach Lipowej i Młyńskiej. Część Młyńskiej zostanie zabudowana nową infrastrukturą, a nowa ulica powstanie przy obecnym budynku PGKiM. Burmistrz pozyskał na ten cel ponad czteromilionowe dofinansowanie, z którego nie można zrezygnować. Starosta obornicki zamyka ulicą Sanatoryjną i rozpoczyna jej przebudowę. Na to też jest dofinansowanie, więc termin musi zostać dotrzymany a inwestycja na pewien czas ograniczy objazd przez Rudki. Urząd marszałkowski rozpoczyna w połowie przyszłego roku budowę obwodnicy przez most wroniecki, co wiąże się z budową rond w ciągu ulicy Czarnkowskiej oraz Staszica, rozbiórkę dwóch wiaduktów przy Staszica i w pobliżu Kowanowskiej.

Dla tych, którzy zechcą opuścić Oborniki koleją też nie ma dobrych wieści, bowiem kolej przystąpi do przebudowy torowisk i infrastruktury wprowadzając w to miejsce przejazdy zastępcze autobusami, które i tak nie będą miały którędy pojechać. Gdy się dobrze powiedzie i gmina Oborniki uzyska wsparcie na drogę pieszo-rowerową do granicy w Żernikach, zostanie ograniczony ruch na Łukowskiej, co sytuację drogową dodatkowo zapętli.

– Czy nie można tych prac było rozłożyć w czasie? – zapytaliśmy burmistrza Obornik Tomasz Szramę, a on wyjaśnił. – Niestety nie, bo kończy się dofinansowanie z Unii Europejskiej, więc co teraz zrobimy, to nasze. Burmistrz przyznał jednak szczerze, że – gdybym wziął sobie do serca doniesienia o planach zamknięcia mostu na Warcie, przeczytane w „Ziemi Obornickiej” w roku 2011, i wysłał ten artykuł do zarządu GDDKiA, to może nie czekaliby do ostatniej chwili z remontem i dziś bylibyśmy w zdecydowanie lepszej sytuacji.

Teraz, gdy Oborniki staną się miastem o największej ilości inwestycji w kraju, grozi nam armagedon i komunikacyjny paraliż. Pociesza mnie jedynie myśl o tym, że w roku 2019 Oborniki będą miastem nowoczesnych rozwiązań komunikacyjnych i wolnym od korków. Pisząc tu o zamknięci mostu w ciągu drogi nr 11 nie można zapomnieć o moście zwanym drewnianym albo małym. Tomasz Szrama planował go zamknąć na dwa tygodnie, realia zmuszą go do wyłączenia mostu na minimum 45 dni. Znalazł się wykonawca remontu i wyliczył, że choć konstrukcja mostu jest bardzo solidna, to pozostają do wymiany nie tylko deski, ale i całe podłoże. Belki pod deskami w wielu miejscach zmurszały i nie trzymają się w nich gwoździe ni śruby. Trzeba je będzie wymienić, a nie jest to łatwa praca. Potrwa 45 dni w trudnych warunkach atmosferycznych, gdzie ludzie pracować będą wisząc na linach.

– Zaczniemy po nowym roku, bo nie ośmieliłbym się zamknąć mostu tak, by nie był przejezdny w okresie świątecznym – powiedział Tomasz Szrama i dodał: jeżeli nie będzie już innego wyjścia, to puścimy po zamknięciu mostu dużego ruch małym mostem w jednym kierunku. Najlepiej z Obornik do Poznania, bo jadący do pracy będą się spieszyć. Z powrotem będzie trudniej, ale wówczas już takiego pospiechu nie będzie.

Tu trzeba mieć jednak świadomość o ogromnych zmianach w ruchu pojazdów na terenie całego centrum miasta. Dopytując o sprawy związane z zamknięciem mostu na DK11 nie omieszkaliśmy zapytać o powód ograniczenia przejazdu jednym pasem z Poznania do Piły a nie odwrotnie. – W przeciwnej sytuacji jak mielibyśmy rozwiązać sprawę ruchem ciężarowego na obwodnicy zachodniej Poznania? Z Golęczewa optymalnie trzeba kierować pojazdy na Oborniki, bo jak inaczej? – tłumaczył dyrektor zarządu Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Poznaniu Marek Napierała.

Na koniec można już tylko westchnąć, że nie rozpoczęto odpowiednio wcześniej budowy obwodnicy Obornik, co rozładowałoby dziś problem. Tu na szczęście rąk nie opuszcza poseł Krzysztof Paszyk, który zapewnił: Jestem zdeterminowany walka o te inwestycje aż do końca. Rozmawiałem już o tym pięć razy. Mam zamiar rozmawiać o tym z premier Szydło lub osobami z jej otoczenia po raz szósty i siódmy. Inaczej w tej części Polski nastąpi paraliż komunikacyjny. A skoro znalazły się pieniądze na obwodnicę pomiędzy Koszalinem a Bobolicami, gdzie ruch jest znacznie mniejszy niż w Obornikach, to powinny się znaleźć i na Oborniki.

Podobne artykuły