Sąd Apelacyjny zatwierdził i uprawomocnił wyrok dożywocia dla Norberta J. z Rogoźna

Sąd Apelacyjny zatwierdził i uprawomocnił wyrok dożywocia dla Norberta J. z Rogoźna

ROGOŹNO, OBORNIKI, POZNAŃ. W ubiegłym tygodniu Sąd Apelacyjny w Poznaniu rozpoznał apalecję skazanego od wyroku dożywocia, który to wyrok w pierwszej instancji otrzymał rogoźnianin Norbert J. W uzasadnieniu sąd wyjaśnił, że mężczyzna był świadomy tego, co robił. Wyrok jest prawomocny. Obrońca mężczyzny zapowiada, że odwoła się od decyzji do Sądu Najwyższego. Decyzją sądu w więzieniu Norbert J. ma przejść terapię.

W minionym tygodniu poznański sąd uznał za winnego Norberta J., oskarżonego o zabicie swojej żony i teściowej. Morderca spędzi swój wyrok w więzieniu, w tak zwanym systemie terapeutycznym. Ma też zapłacić zadośćuczynienie wysokości 200 tys. zł teściowi.

Takiego wyroku żądała obornicka prokuratura. Sędziowie nie mieli wątpliwości, że mężczyzna zabił żonę i teściową. Głównym dowodem było narzędzie zbrodni – nóż, na którym znaleziono krew obu kobiet oraz odciski palców Norberta J. Także na miejscu zbrodni, obok ciał kobiet, znaleziono odciski mordercy. Dowody te zostały poparte przyznaniem się do winny. Nie jest jednak do końca znany motyw zbrodni. Norbert J. nie wyjaśnił go w zeznaniach przed sądem, ale jedynie przepraszał zarówno swoją rodzinę jak również teścia.

Jak wyjaśnił sąd, uzasadniając wysokość kary, Norbert J. dokonał swojej zbrodni w listopadzie 2013 roku, będąc w pełni świadomy tego, co czyni. Pracował za granicą, przyjeżdżając do domu w Rogoźnie co kilka tygodni. W dzień morderstwa przebywał w Polsce dopiero od kilku dni. Żonę zadźgał nożem na piętrze, teściowa zginęła w podobny sposób, bo stanęła mu na drodze – wróciła od sąsiadki w niewłaściwym czasie. Po zabiciu obu kobiet, Norbert J. wsiadł do samochodu i uciekł za granicę. Tam próbował popełnić samobójstwo. Nie udało się – trafił do szpitala, gdzie przyznał się do morderstwa pielęgniarce. Zawiadomiona przez szpital niemiecka policja, aresztowała go. Przyznał się do winy również przed policjantami. Dzięki staraniom polskiej prokuratury został przewieziony z powrotem do Polski, gdzie był sądzony przez ostatnie trzy lata.

Sądu nie przekonały wywody obrony, która wskazywała na niepoczytalność Norberta J. w momencie popełnienia zbrodni. Sąd ustalił też, że morderca był pod wpływem amfetaminy. Oparł się jednak na opinii biegłych, którzy uznali, że był on świadomy tego co robi, gdy mordował żonę i teściową. Sąd uznał też za wiarygodne oświadczenie psychiatrów, którzy po kilku tygodniach obserwacji uznali, że Norbert J. nie jest upośledzony, czy chory psychicznie. Dlatego zadecydował o podtrzymaniu najwyższego możliwego wymiaru kary i ustalił, że wyrok jest prawomocny.

Podobne artykuły