Poligon to las. Wojsko kombinuje przy wparciu starosty a gmina traci setki tysięcy złotych.

GMINA OBORNIKI. Każda gmina pobiera podatki lokalne, z których dofinansowuje oświatę, buduje drogi, dopłaca do komunikacji i tak dalej. Obornickie podatki od nieruchomości nie są szczególnie dotkliwe dla posiadaczy garaży, mieszkań a nawet działek letniskowych. Bardziej odczuwają je przedsiębiorcy, bo liczy się ich wysokość od zajmowanej na działalność powierzchni. Sporą powierzchnię posiadają rolnicy, ale ich podatki są stosunkowo niskie, a jeszcze niższe dotyczą leśników.

Tu dochodzimy do sedna, bo znaczącą powierzchnię gruntów posiada w gminie Oborniki armia. Jest to poligon w Biedrusku i choć jego lwia część znajduje się na terenie Suchego Lasu, to wiele hektarów znajduje się i w gminie Oborniki. Armia płaciła gminie od tych hektarów podatek, a mowa jest o setkach tysięcy złotych rocznie. Wreszcie ktoś w owej armii niedawno wymyślił, że podatku nie zapłaci, bo to żaden poligon a… las.

Rosną tam wszak drzewa, a miedzy nimi pasą się jelenie. To, że czasem przemkną czołgi lub sobie postrzelają działa, to jeszcze nie powód, by płacić gminie podatek. Zmiana sposobu użytkowania lasu i poligonu różni się od siebie znacznie, ale starosta może to zmienić. A

rmia zwróciła się do starostwa powiatowego, a ono „zamieniło” poligon na las, nie informując nawet o tym gminy. Gmina miała cały miesiąc na odwołanie od owej decyzji, ale go utraciła – Od decyzji nie mogliśmy się odwołać, ponieważ wydana została 29 stycznia 2016, a zawiadomieni zostaliśmy dopiero w kwietniu 2016 – wylicza wiceburmistrz Obornik. W ten sposób Oborniki straciły ponad 400 tysięcy rocznego dochodu, kierowanego na dofinansowanie oświaty, doposażenie przedszkoli, budowę dróg i wiele innych.

Był to przypadek, czy celowe działanie? A jeżeli tak, to z jakich powodów? – zastanawiano się w murach magistratu. Z samego zastanawiania niewiele wynika, więc burmistrz wysłał zapytanie do starosty prosząc go o podanie powodów, dla których zamienił armii poligon na las, a jednocześnie powiadomiono o wszystkim właściwą prokuraturę. Ta bada sprawę, a starosta odpisał zaskoczony pytając burmistrza, jaki ma on formalny interes w tym, by pytać o decyzję starostwa? Zaskoczeni urzędnicy gminni wyjaśnili, iż interesem tym są pieniądze obornickich podatników, o które został uszczuplony budżet gminy. Decyzja starostwa uderzyła w mieszkańców gminy, dla których zabraknie pieniędzy na długo oczekiwaną infrastrukturę lub na wsparcie ich potrzeb.

Władze Obornik postanowiły walczyć o odzyskanie należnych gminie podatków. Chcą działać wielopłaszczyznowo. Starostwo będzie to zapewne utrudniać, więc prawnicy gminni radzą, aby na początek – wystąpić do starosty w trybie dostępu do informacji publicznej o dokumenty i informacje, które pozwoliłyby zakwestionować prace geodetów i klasyfikatorów. Sposobem na wyeliminowanie z obrotu prawnego kwestionowanej przez gminę decyzji starostwa powiatowego w Obornikach jest doprowadzenie do złożenia sprzeciwu przez prokuratora. Tu nie ma wymogu zachowania terminu.

Niestety, po wydaniu decyzji przez starostę gmina jest w trudniejszej sytuacji, aby zapobiec negatywnym skutkom podatkowym tej decyzji. Mimo to burmistrz nie zrezygnuje. Można zrozumieć, że armia próbuje się „wymiksować” z płacenia podatków. Jednak jaki interes ma starosta w tym, by ten proceder armii ułatwiać?

Podobne artykuły