Przetarg na komunikację do poprawki

Przetarg na komunikację do poprawki

GMINA OBORNIKI. Przetarg na komunikację miejską okazał się całkowitą klęską i zostanie najprawdopodobniej unieważniony. Początkowo zainteresowanych nim było wielu przewoźników i wyglądało na to, że będzie w czym wybierać.

Oprócz obecnego, o warunki poprosili też wielcy przewoźnicy ze Śląska, poznański PKS i parę mniejszych firm. Gmina mocno wyśrubowała warunki, jakim ma spełniać tabor przewoźnika. Czas trwania umowy określiła na trzy lata. – Wolałbym na pięć lat, ale są uwarunkowania ograniczające nas raczej do trzech – wyjaśnił burmistrz Piotr Woszczyk. Według niego najważniejsze są jednak wysokie standardy i maksymalne bezpieczeństwo pasażerów. – Chcemy uporządkować komunikację i być z niej dumni. Stawiamy na jakość sprzętu, pełne oznakowanie i długą listę kar w razie łamania warunków umowy. Winien być zapewniony przez przewoźnika elektroniczny system e-biletu. Liczę na pojazdy w dobrym stanie. Dlatego 60% punktów w przetargu można otrzymać za cenę usługi, ale aż 20% za wiek pojazdów. Muszą spełniać normę „Euro 4”, być z minimum 2008 roku, a za nowy tabor można będzie otrzymać maksymalną ilość punktów. 5% jest za klimatyzację i 15 za umowy o pracę z lokalnymi pracownikami.

Te warunki wydają się być całkiem słuszne, ale dla przewoźników okazały się zbyt twarde. Jako jedyny zgłosił się dotychczasowy przewoźnik, spółka Warbus, proponując za owe trzy lata dopłatę z kasy gminy w kwocie 12 milionów złotych. – Na takie warunki finansowe naszej zgody nie będzie – powiedział sekretarz gminy Krzysztof Nowacki. Dodał: trzeba pamiętać, że to co jest złotym interesem dla gminy, jest najczęściej żadnym interesem dla szukającego zysku kontrahenta.

W tej sytuacji trzeba będzie nieco uelastycznić warunki dotyczące wieku taboru i wydłużyć okres umowy, do co najmniej pięciu lat. Przewoźnicy mogli wyliczyć, że zakupione na potrzeby Obornik pojazdy o niewielkim przebiegu, wysokim roczniku i dobrym wyposażeniu nie zwrócą się im po trzech latach trwania umowy. Może kolejny przetarg zachęci więcej podmiotów i jednak będzie w czym wybierać, a dopłata z kieszeni podatników będzie rozsądniejsza. Jedno jest pewne, tak czy inaczej, z komunikacji miejskiej zrezygnować się już nie da.

Podobne artykuły