Był lasek a będzie kaplica

Był lasek a będzie kaplica

KOWANÓWKO. U zbiegu ulic Borówkowej i Wrzosowej rósł sobie las. Pomiędzy drzewami wyrosły krzaczyska a między krzakami chwasty. Niepielęgnowany latami lasek niewiele był wart, a jego właścicielem była gmina Oborniki. Gdy władze gminy postanowiły zagospodarować teren bogdanowskiej kalwarii, zaproponowały wymianę gruntów, bo zgodnie z prawem mogły inwestować jedynie na własnym.

W ten sposób działka z laskiem przeszła w roku 2006 na własność parafii pod wezwaniem NMP Wniebowziętej, a ta przekazała działkę nieco później parafii św. Józefa Oblubieńca NMP w Obornikach. Przekazanie nastąpiło skutkiem starań grupy mieszkańców Kowanówka chcących wybudowania we wsi kaplicy.

Niegdyś część wiernych korzystała ze świetlicy przy dawnym szpitalu kolejowym, przy ulicy Miłowody. Potem właściciel sąsiedniej działki uniemożliwił im przejście do owego budynku, który i tak nadgryziony zębem czasu coraz mniej się do tego nadawał. Wreszcie niedzielne msze trzeba było przenieść do innego pomieszczenia, a jest nim sień pomiędzy sklepem a wiejską świetlicą w Kowanówku. Warunki są tam bardziej niż skromnie, a ponadto w sionce sołtys chce urządzić tak potrzebną tam szatnię. W tej sytuacji zapadła decyzja o budowie kaplicy.

Zanim ksiądz Rafał Banaszak ją podjął, zapytał wierzących mieszkańców Kowanówka o ich wolę. Potem został informował, gdzie będzie budowana kaplica wraz z budynkiem mieszkalnym oraz jaki teren zajmie. Proboszcz ze św. Józefa zadbał o wszelkie pozwolenia. Wreszcie niedawno nadszedł dzień, w którym na działkę przy Wrzosowej i Borówkowej weszli pilarze i wycięli niemal cały lasek, bowiem zostało tam zaledwie kilka drzew.

Wycinka oburzyła część mieszkańców wsi, którzy wezwali policję, by ta sprawdziła legalność wycinki. Szybko się okazało, że jest całkiem legalna, a Wojciech Kramer z wydziału rolnictwa, leśnictwa i ochrony środowiska starostwa powiatowego w Obornikach potwierdził: wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Sekretarz gminy Krzysztof Nowacki poinformował, że w studium uwarunkowań teren ten przeznaczony został pod zabudowę jednorodzinną i usługi, dlatego w 2013 r., kiedy to podjęta została uchwała rady miejskiej w sprawie zmiany planu zagospodarowania przestrzennego, władze gminy wydały zgodę nie na samą kaplicę, ale na lokalizację zabudowy mieszkaniowej jednorodzinnej z możliwością lokalizacji usług związanych z kultem religijnym, więc nie ma żadnych przeciwwskazań do budowy kaplicy i budynku mieszkalnego.

W świetle tych faktów pilarze i obsługujący koparki usunęli kilkadziesiąt dorodnych drzew, głównie sosen oraz to wszystko co miedzy nimi wyrosło. Zaraz potem grupa mieszkańców Kowanówka paradoksalnie założyła ”Komitet Ochrony Lasu”, którego już nie ma. Pozostali mieszkańcy są zdania, że skoro jest inicjatywa budowy kaplicy, to nich ona powstanie, bo nikomu to niczego nie ujmie. – Kowanówko także nie straci na stanie zieleni, bo wieś leży w otulinie puszczy i czego jak czego, ale drzew wsi nie brakuje. Ponadto znam zapewnienie ks. Rafała Banaszaka, że po zakończeniu inwestycji zostaną tam posadzone inne drzewa – wyjaśnia sołtys Karina Wojdanowicz.

Skąd wobec tego całe to zamieszanie? Może z niewiedzy lub błędnych informacji. Może wynika z faktu, że wśród protestujących jest pewien walczący antyklerykał a przy tym przeciwnik niemalże wszystkiego. Może w każdym środowisku znajdzie się grupka niezadowolonych. Kaplica najprawdopodobniej powstanie. Budować jej między drzewami nie sposób. Z czasem otoczona nowymi nasadzeniami wtopi się w krajobraz Kowanówka i wszyscy może zapomną o całym ten szumie, który towarzyszył jej narodzinom.

Podobne artykuły