Co z tym drobiem?

OBORNIKI. Przebudowa obornickiego targowiska zbliża się wielkimi krokami. Trwają uzgodnienia szczegółów, takich jak rodzaj zadaszeń i podział terenu na poszczególne sektory. W trakcie tych uzgodnień wpłynął do magistratu protest części hodowców z ziemi obornickiej, wyrażony przez Romana Białachowskiego, a dotyczący sprzedaży drobiu i drobnego inwentarza.

W ogromnym skrócie, hodowcy chcieliby odrębnego i odgrodzonego boksu na obrót drobiem, czego w projekcje nie znaleźli. Jak się dowiedzieliśmy od gminnych urzędników, nic nie stoi na przeszkodzie… prócz horrendalnych opłat. – Sam nadzór weterynaryjny, to koszt 40 zł za godzinę razy x 7 godzin, a do tego firma, która posprząta, zabezpieczy teren i ustawi chłodnię na ewentualne upadki – wyliczył Jacek Glapiak. Łączny koszt jednego stoiska to ok. 500 złotych za dzień targowy. Takiej kwoty nie zapłaci sprzedawca kur, kaczek, dorosłych lub piskląt czy na przykład królików. Nie pokryje go zarządca, ani właściciel targowiska. Skoro nikomu się to nie opłaci, to nie ma sensu tego tworzyć.

Pozostanie obrót drobiem i innym inwentarzem w miejscu jego hodowli, bo na targowisku byłoby to zbyt drogo.

Podobne artykuły