Mieszkaniec Obornik chce pozwać swą gminę

OBORNIKI. Były urzędnik gminy Oborniki zapowiedział wystąpienie na drogę prawną w związku ze spodziewanym odszkodowaniem za poniesione, jego zdaniem, straty. Na liście owych „strat” jest parkan przy jego posesji, pięciokrotnie zahaczony przez nieostrożnych kierowców parkujących w pobliżu samochody.

„Straty” za uszkodzony płot wycenił na 400 złotych. Za parkowanie przed jego posesją oraz zajęcie terenu przez materiał składowany tam czasowo przez gminę, wyliczył nieco więcej, a doliczając do roszczenia odsetki karne wyszło mu dokładnie 2130 złotych.

Zdaniem Przemysława Mączyńskiego, odpowiedzialnego za obornickie inwestycje, teren przed domem został na życzenie zainteresowanego tak przebudowany, a ruch pojazdów w tym miejscu tak przekomponowany, że zabezpiecza on w maksymalnym zakresie prawa skarżącego ex-urzędnika. Gminni fachowcy oraz radni wiele razy pochylali się nad skargami byłego urzędnika, by maksymalnie ograniczyć ruch przy jego domu. Zdaniem jednego z nich – nie ma sposobu ustanowienie martwej strefy przy domu tego pana, bez pojazdów i spalin, bez parkowania i odgłosu silników. Każdy, kto mieszka w obrębie miasta jest i będzie na takie rzeczy wciąż narażony. Kwestią wezwania do zapłaty przez gminę wspomnianego odszkodowania zajęła się odpowiednia komisja rady miejskiej. Zajęła i orzekła: co mamy niby z tym zrobić?

Podobne artykuły