Zawieszona eksdyrektor Bajeczki stawiła się w pracy

OBORNIKI. O sprawie byłej dyrektor przedszkola Bajeczka Małgorzaty K. (skracamy nazwisko od dnia postawiania jej zarzutów przez prokuraturę), pisaliśmy już wiele i wygląda na to, że jej sprawa wróci nie raz jeszcze na nasze łamy. Przypominamy, że kontrola wykazała, że w Bajeczce dochodziło do niewłaściwego zarządzania mieniem i pieniędzmi placówki. Według ustaleń biegłych pojawiały się sfałszowane faktury, lipne rachunki, miały być zakupione urządzenie i przedmioty, które nigdy nie dotarły do przedszkola, zbierano od rodziców pieniądze na przyprzedszkolne inwestycje, nigdy ich nie realizując i nie rozliczając. Ujawnili oni też w kasie placówki brak ponad 50 tysięcy złotych.

To tylko cześć tego, co już ujawniono i co trafiło na biurko prokuratora, a dotyczy minimum 70 tysięcy złotych i stało się podstawą do zawieszenia dyrektorki w prawach pracowniczych. Małgorzata K. raz udzielała wyjaśnień, innym razem zasłaniała się chorobą i podejęła leczenie. W tym czasie zwróciła się też od komisji dyscyplinarnej przy wojewodzie wielkopolskim o przywrócenie jej do pracy. Tu właśnie nastąpiła ogromna konsternacja, bowiem owa komisja uznała, iż Małgorzata K. winna do pracy powrócić.

W jej składzie zasiadał poznański wizytator, nauczycielka podstawówki z Damasławka oraz dyrektorka przedszkola z Pobiedzisk. Cała trójka orzekła 7 października tego roku, że burmistrz nie powinien był zawieszać Małgorzaty K. w obowiązkach dyrektora, więc stan zawieszenia należy uchylić. Powodem takiej decyzji było nurtujące komisję pytanie, dlaczego trwających w Bajeczce nieprawidłowości nie wykazały wcześniejsze sprawozdania finansowe. Dziwne, bo komisja była powiadomiona o tym, że podejrzana o oszustwa była też księgowa. Komisja pytała, dlaczego nie dołączono opinii komisji rewizyjnej rady miejskiej Obornik i dlaczego nie wszczęto postępowania dyscyplinarnego. To wystarczyło komisji odwoławczej, by uznać zawieszenie dyrektorki za niesłuszne i to pomimo dokumentów potwierdzających oskarżenie i trwające wobec niej postępowanie karne.

Małgorzata K. udała się do przedszkola i oświadczyła, że wraca do pracy. Reakcja osób pracujących w Bajeczce była natychmiastowa. Następnego dnia po wizycie, wysłali do burmistrza i dyrektora oświaty list w którym proszą: …w związku z kuriozalną sytuacją, jaka miała miejsce w dniu wczorajszym, kiedy to była pani dyrektor przyszła do Przedszkola i w chamski, ordynarny, charakterystyczny dla siebie sposób potraktowała obecną dyrektor Renatę Kijek i naszą koleżankę Jolantę Sobańską, prosimy pana burmistrza o zapewnienie nas pracowników, jak i rodziców, że osoba na której ciążą zarzuty prokuratorskie i która jest w naszej opinii niestabilna emocjonalnie, nie będzie niepokoiła nas swoim powrotem. Nie wyobrażamy sobie, aby podobna sytuacja miała miejsce w przyszłości. Oczekujemy, że jesteśmy dla pana partnerem w działaniach. Prosimy pana burmistrza i dyrektora o podjęcie działań zmierzających do ustabilizowania sytuacji przedszkola i naszej. Chciałybyśmy w spokoju wykonywać swoją pracę, wiedząc że organowi prowadzącemu również na tym zależy. Z poważaniem – i tu 31 podpisów.

Sprawą zajął się odpowiedni wydział magistratu, a nasza redakcja pytałą, skąd to nagłe pojawienie się w przedszkolu Małgorzaty K. Jak się dowiedzieliśmy, w przeddzień „wizyty” skończyło się półroczne zwolnienie lekarskie, a system ten działa tak, że musiałaby przepracować choć jeden dzień, aby „chorować” kolejne pół roku. Kierujący oświatą nie skupiał się na domysłach, ale całkiem rzeczowo wyjaśnił komisji odwoławczej, że – Wysłaliśmy do komisji cały plik dokumentów, w tym m.in. oświadczenie właściciela jednego z obornickich sklepów mówiące o tym, iż w przedszkolu zaksięgowano faktury z jego firmy, których on nie wystawiał. Komisja Dyscyplinarna wbrew własnym twierdzeniu w uzasadnieniu nie uwzględniła argumentacji odwołującej się Małgorzaty K., bowiem argumentacji w odwołaniu tym nie było… Nieprawdziwe  jest również w uzasadnieniu stwierdzenie Komisji, że przeciwko pani Małgorzacie K. nie wszczęto postępowania dyscyplinarnego. Pismem z dnia 14 lipca wnieśliśmy do Wojewody Wielkopolskiego wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec Małgorzaty K… W omawianej sprawie toczy się postępowanie prokuratorskie powierzone do realizacji Komendzie Powiatowej Policji.

Krzysztof Hetmański odbijał w ten sposób wszystkie uwagi komisji dyscyplinarnej, by na koniec jej wytknąć:  Zdaniem naszych radców prawnych Komisja Dyscyplinarna obradowała i podjęła decyzję po terminie. Rozpatrzenie odwołania powinno nastąpić w terminie 7 dni od dnia otrzymania odwołania – tu wykazał ponad tygodniowe opóźnienie dyskwalifikujące decyzję komisji. Małgorzata K., zapewne łatwo się nie podda. Władze Obornik też popuścić nie mogą, bo ich zdaniem prawo im tego zabrania. Szef oświaty mógłby przywrócić do pracy Małgorzatę K., gdyby prokurator nie wniósł aktu oskarżenia do sądu. To jest jednak raczej mało prawdopodobne w świetle dokumentów, do których dotarła nasza gazeta, a przecież to zaledwie fragment tego, co ma na biurku prokurator. Zapewne sytuację rozstrzygnie ostatecznie sąd.

Podobne artykuły