Zamiast do domu trafił do studzienki

ROGOŹNO. W miniony czwartek, na Wielkiej Poznańskiej, około godz. 23, po nocy pełnej alkoholowych wrażeń pewien mężczyzna wracał do domu. Na drodze stanęła mu jednak niespodziewana przeszkoda. Na wpół otwarta studzienka deszczowa ?połknęła? jego nogę i nie chciała puścić.

Nie wiadomo, czy mężczyzna nie mógł wyciągnąć nogi ze względu na swój poalkoholowy ?stan? , czy dlatego, że rzeczywiście utknęła. Wiadomo jednak, że jego krzyki pełne wulgaryzmów, usłyszeli okoliczni mieszańcy. Nikt jednak nie chciał wyjść i pomóc pijanemu mężczyźnie. Zamiast tego rogoźnianie zadzwonili po policję.

Komenda zawiadomiła o sprawie straż pożarną i karetkę pogotowia. Jedne radiowóz, wóz bojowy straży oraz karetka pogotowia przyjechali, by pomóc wyjącemu mężczyźnie. Nie trzeba było jednak kruszyć studzienki ani amputować nogi. Okazało się, że proste przesunięcie stopy i powolne ciągnięcie pomogło w rozwiązaniu sytuacji.

Mężczyzna, zamiast podziękować, wyzwał służby ratownicze za mieszanie się w nie swoje sprawy. Jak twierdził, to była to jego noga i jak chciał, mógł ją zostawić na całą noc studzience i nic nikomu do tego. Innego zdania byli mieszkańcy Poznańskiej, którzy krzyków mężczyzny słuchać nie chcieli.

Podobne artykuły