Roman Gierka o wojnie na tle wystawy okolicznościowej

OBORNIKI. Druga wojna światowa była pasmem nieszczęść, potworności i tragedii ludzkich. Jedni wolą o tym nie wiedzieć, inni uważają, że czas już zapomnieć i budować coś pozytywnego, a jeszcze inni chcą powracać do koszmaru sprzed 70 lat. Okazją do rozpamiętywania jest każda rocznica wybuchu ostatniej wojny europejskiej.

Z tej okazji Fundacja Polsko-Niemieckie Pojednanie z pomocą Obornickiego Ośrodka Kultury i Dahlmann Centrum pod patronatem Konsula Generalnego RFN we Wrocławiu urządziło w gościnnych progach dawnego młyna Dahlmanna, przy wsparciu i dzięki uprzejmości Darii i Krzysztofa Nadstagów, wystawę zatytułowaną ?Zachować pamięć?, a dotycząca pracy przymusowej i niewolniczej obywateli polskich na rzecz Trzeciej Rzeszy w latach 1939-1945.

Gośćmi byli dwaj parlamentarzyści, liczni samorządowcy, delegacja z odległej Gruzji z dyrektorem szkoły w Kubuleti Davidem Mtchedlishvili, dyrektorki szkół i biblioteki oraz zaproszony i poproszony o wspomnienia wojenne świadek tamtych ponurych dni, 96 letni Roman Gierka.

Burmistrz Piotr Woszczyk powitał zebranych i powiedział: Cieszy mnie zorganizowanie tej ważnej wystawy. Ona obrazuje walkę całego narodu. Zacytował słowa działacza Szarych Szeregów Aleksandra Kamińskiego ? ?Społeczeństwa, które trącą pamięć są ofiarami chorych idei.?

Attache kulturalny Konsulatu Niemiec Rainer Saks zapowiedział: Razem obejrzymy tę wystawę, by zobaczyć, co hitlerowcy robili ludziom. Tu potrzebny jest wtręt, iż wedle obowiązującej obecnie nomenklatury naszych zachodnich sąsiadów, całego zła dopuścili się ?faszyści? oraz ?hitlerowcy?, bez udziału ?Niemców?. Mając świadomość tego, pan Rainer dodał: Nie zawsze wierzę starym Niemcom. Sprawcami byli także ci, którzy nie pomagali. Teraz też jest wiele zła na świecie i trzeba to dokumentować. Ta wystawa temu służy.

Zanim jednak obejrzano wystawę zdjęć ludzi, czynów i dokumentów, były harcerz, żołnierz AK, więzień obozów pracy i śmierci, Roman Gierka zabrał głos, by spokojnie i niemal bez emocji opowiadać o tym, co ludzie zgotowali ludziom.

Patrząc na jego postać, pochyloną przez ciężar wieku, wciąż bardziej posągową niż starczą, trudno było sobie wyobrazić jak silny duchem i potężny wolą przetrwania jest to człowiek, którego potężna machina śmierci zbudowana do eksterminacji całych narodów nie zdołała pokonać.

Bez wyroku i winy, żywiąc się liśćmi i podłą strawą, bity, szczuty i łamany na każdy najwymyślniejszy sposób, harował w kamieniołomach i kopalniach, a mimo to przetrwał, by zapisać to, co przeżył, by przyjść do starego obornickiego młyna i opowiedzieć choćby cząstkę tego, czego był świadkiem.

Człowiek ten piękny życiorysem i wspaniały dokonaniami, na koniec przepraszał z uśmiechem zażenowania na twarzy, że nieopatrznie przekroczył swoje 20 minut, dane mu na wspomnienia. Obecni wstali i bili brawo w milczeniu, bo cóż można było powiedzieć człowiekowi, który już wszystko usłyszał.

Potem przyszedł czas na zwiedzanie wystawy, ciasteczka i kawę. Czas na rozmowy o tym, co się wydarzyło 70 lat temu i o samym młynie. Wśród zgromadzonych chyba jedynie pan Roman Gierka znał całą prawdę.

Podobne artykuły