Świński problem

BUDZISZEWKO. W Budziszewku, jak już wcześniej informowaliśmy, ma powstać chlewnia typu bezściółkowego na około tysiąc świń. Większość mieszkańców jest zdecydowanie przeciw, protestują też posiadacze działek wypoczynkowych, przez miejscowych zwani ?letnikami?.

Sprzeciwu tych ostatnich tłumaczyć nie trzeba, bo chcą wypoczywać w przepiekanych okolicznościach przyrody bez narażania się na kwiki tysiąca ryjków i swojskie zapachy. O milionach much już nie wspominając. Dlaczego chlewnia zawadza miejscowych rolnikom to wytłumaczyć trudniej. Sami hodują, sami nawożą, więc skąd nagle u nich to obrzydzenie?

Wśród wielu wyjaśnień ważnym może być te, że chlewnię buduje syn sołtysa, młody i prężny inżynier rolnik, który chce rozwijać rodzinne gospodarstwo. Pan Maciej uzyskał na budowę chlewni komplet dokumentów i to kolejny problem, bo kto mu je wydał? Starosta dał pozwolenie na budowę, bo dać musiał, ponieważ rolnik uzyskał z gminy warunki zabudowy.

Te wydał rolnikowi burmistrz, bo wydać musiał. Grunt jest własnością rolnika, jest do niego dojazd, a w planach zagospodarowania przestrzennego wsi rolniczej jest zapisana, jak łatwo zgadnąć, działalność rolnicza, więc także i hodowla.

Jednak podczas zebrania wiejskiego zwołanego przez sołtysa Zbigniewa Nowaka na piątek 22 lipca można było usłyszeć też inne pytania. Rzadko merytoryczne, często polityczne. Romanowi Szuberskiemu zarzucono, że nie wystąpił w tej sprawie o raport z oddziaływania na środowisko.

Fakt, burmistrz nie wystąpił, tak jak nie wystąpił o ów raport w trzech innych a podobnych sprawach. Sekretarz gminy Marek Jagoda wyjaśnił: Taki raport nie jest objęty obligiem, być może, ale nie musi. Raport kosztuje podatników i znacznie opóźnia inwestycję, więc w interesie gminy jest o taki raport nie występować.

Przeciwko burmistrzowi wystąpiła też jego była koleżanka, naczelnik wydziału ochrony środowiska starostwa powiatowego w Obornikach Ewa Durasiewicz. W jej opinii teren Budziszewka jest objęty programem krajobrazu chronionego, więc należało przed wydaniem warunków zabudowy zbadać, jaki wpływ na ów krajobraz będą miały dodatkowe świnie.

Jak twierdzi sam burmistrz, o krajobrazie pamiętał a o raporcie oddziaływania na środowisko wiedział wszystko, ale i tak dla spokoju sumienia wystąpił o opinię do Regionalnego Inspektoratu Ochrony Środowiska, a opinia ta upewniła go, że wspomniany raport nie jest konieczny, więc być nie musi. Mieszkańców opinie z gminy i województwa niewiele obchodzą i żądają by raport mimo to powstał.

Po stronie niemerytorycznej były dywagacje kwestionujące bezstronność Romana Szuberskiego podczas podejmowania decyzji. Pytano go o to – czy zna się osobiście z Nowakami?

Burmistrz potwierdził, bo któż nie zna w gminie Rogoźno Zbigniewa Nowaka, wieloletniego sołtysa, niegdyś jednego z filarów gminnej ?Samoobrony?, radnego wojewódzkiego, działacza społecznego i samorządowca o postawie budzącej szacunek. Małżonka pana Zbyszka pomagała Romanowi Szuberskiemu podczas kampanii wyborczej a i syna ich musiał gdzieś, kiedyś poznać.

Tak jak państwa Nowaków, burmistrz zna jeszcze zapewne parę setek innych rodzin i nie znaczy to wcale, że nie może w ich sprawach wydawać decyzji, chyba że gmina miałaby zostać sparaliżowana.

Roman Szuberski mimo to wyłączył się z tej konkretnej sprawy. Cały komplet dokumentów dotyczących budowy chlewni wysłał do Samorządowego Kolegium Orzekającego (SKO) w Pile, by tamtejsi urzędnicy bezstronnie i w oparciu o obowiązujące przepisy przeanalizowali rzecz całą i wydali opinię.

Albo uznać decyzję burmistrza, albo ją unieważnić. Jednak na werdykt trzeba będzie jeszcze poczekać.

Tymczasem świńska sprawa zaczęła żyć już własnym życiem a ilość plotek i ploteczek mnoży się w tempie, którego każdy hodowca mógłby pozazdrościć.

Podobne artykuły