Przebudowa z protestami

ROGOŹNO. Wielka Poznańska doczekała solidnego remontu. Ten niestety przypomina solidną demolkę i już są protesty, chociaż końca prac jeszcze nie widać. W Internecie aż gęsto od krytycznych memów, wyśmiewających przebudowę, a w naszej redakcji rozdzwoniły się telefony.

Mawiają, że trudno zrozumieć wyroki boskie i pomysły drogowców. Rogoźnianie docierając do skrzyżowania Wielkiej Poznańskiej z ulicą Boguniewską łapią się za głowę i zastanawiają, co autor miał na myśli. Wysepka owszem, bo spowalnia ruch. Wysunięty profil chodnika owszem, bo spowalnia ruch. Jednak jedno i drugie jednocześnie ruch większym pojazdom wręcz uniemożliwi, a to już kompletny absurd drogowy.

Inwestorem jest powiat obornicki, ale i gmina Rogoźno dołożyła do przebudowy całkiem sporą sumkę i teraz rogoźnianie mają pretensje do Bogu ducha winnego burmistrza, że im taki los zgotował. Odwiedziliśmy fatalny punkt na Wielkiej Poznańskiej, by sprawdzić, jak się tam jedzie. Osobowy samochód z wprawnym kierowcą raczej sobie poradzi. Ciężarówka już ma kłopot, bo im dłuższa, tym więcej kół przejedzie przez chodnik albo wysepkę. Jeśli pojedzie maszyna rolnicza, to koła nawet nie tkną asfaltu, jadąc po chodniku i wysepce jednocześnie.

Czy taki był zamysł projektanta i dlaczego odpowiedzialny za to dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych Bogdan Jeran wyraził na to zgodę?

Był on nawet kiedyś burmistrzem tego miasta, więc chociażby teoretycznie zna Wielką Poznańską i wie, że skoro przez dekady lat ruch tam nie należał do nadmiernie szybkich, to po co go teraz spowalniać?

Nie tylko spowalniać, ale i w niektórych przypadkach wręcz eliminować, bo jak mówi przewodniczący rady miejskiej Henryk Janus: Starosta dopuścił na tej drodze ruch pojazdów o szerokości 3,20 metra a jezdnię zwężono do trzech metrów. Taka przebudowa spowoduje, że pojazdy bezpiecznie się nie miną, więc jak zrozumieć filozofię Jerana? Jego tłumaczenie, że trzy metry jezdni wystarczą a ruch trzeba spowolnić do mnie nie trafiają. Jest tam ograniczenie do 50km/h i to zawsze starczało.

Wedle wyliczeń Henryka Janusa: ciągnik z przyczepami ma 18 m długości, więc aby przejechać fatalne miejsce musi wjechać na przeciwny pas drogi. Pyta: A co z kombajnami? Mają szerokości 3,35; 3,80 a nawet 4,20 metra i też muszą jakoś przejechać. To przecież gmina rolnicza i sprzętu tu nie brakuje.

Henryk Janus kończy słowami: Takiego bubla jeszcze w Polsce nie było, a burmistrz Roman Szuberski poprosił o konsultacje w tej sprawie. Na miejsce przebudowy przyjechał 28 lipca wicestarosta Andrzej Okpisz, naczelnik Wydziału Komunikacji Starostwa Powiatowego Michał Cieciora, projektant oraz dyrektor Jeran. Urzędnicy obejrzeli ?dzieło?, pokiwali głowami, przyznali rację i obiecali je ?przerobić?.

Gdy zapytaliśmy Romana Szuberskiego o to jak się przerabia bubla drogowego odparł: Na szczęście zawsze monitorujemy budowę każdej drogi, na którą pieniądze wykłada gmina Rogoźno, wsłuchując się przy tym pilnie w uwagi naszych mieszkańców. W tym konkretnym przypadku inwestorem jest powiat obornicki. Jego urzędnicy wraz z inspektorem nadzoru obiecali, że dokonają korekty tej inwestycji, więc teraz czekamy na wyniki ustaleń.

Warto by też na koniec zapytać – a kto za to naprawianie naprawy zapłaci i czy powiat nie straci za bubla dotacji?

Podobne artykuły