Samochód zwisał ze skarpy nad Wartą

STOBNICA. Szybka jazda była przyczyną wypadku, który wydarzył się w poniedziałek około godz. 15. Kierowca samochodu marki Fiat Seicento stracił panowanie nad pojazdem, wyleciał z drogi i zatrzymał się na skraju skarpy kończącej się w Warcie. Świadek tego zdarzenia, pomysłowy rolnik, ruszył z pomocą – i to nie sam, ale ze swoją koparko ładowarką.

Najpierw pomógł wydostać się kierowcy z auta, po czym przewiązał samochód sznurem, którego koniec przywiązał do koparki. W ten sposób ustabilizowane auto wisiało w połowie w powietrzu, w połowie opierało się o skarpę.

Z pojazdu ciekła ropa, która wlewała się prosto do rowu, którym płynęła woda. Przy pomocy koparki rolnik utworzył tamę oddzielającą samochód od rowu i tym samym powstrzymał zanieczyszczeni wód gruntowych. Inni świadkowie tego zdarzenia wezwali straż pożarną, ze względu na wydobywający się spod maski dym.

Strażacy, po przyjechaniu na miejsce zdarzenia, pogratulowali rolnikowi pomysły a potem sami wzięli do pracy. Odłączyli akumulator i wyciągnęli samochód ze skarpy. Jak się jednak okazało, część paliwa zdążyła się dostać do wody. By powstrzymać dalszy wyciek paliwa, strażacy położyli baloty słomy, które działały jak gąbka.

Podobne artykuły