Dom kultury zostaje na obecnym miejscu?

OBORNIKI. Obornicki dom kultury wymaga solidnego remontu i co do tego nikt nie ma żadnych wątpliwości. Jest też koncepcja budowy nowego obiektu w innej lokalizacji. Najwyraźniej wyartykułował ten pomysł radny Henryk Brodniewicz. W jego ocenie, a jest to także ocena wielu oborniczan, dom kultury jest zbyt oddalony od głównych terenów mieszkalnych miasta. Idealna lokalizacją byłoby posadowienie nowego budynku w lasku Dahlmanna w pobliżu pływalni. Odległość do osiedla i centrum Obornik znacznie by się skróciła, nowy obiekt byłby znacznie bardziej funkcjonalny od starego a jego koszt porównywalny z generalnym remontem połączonym z przebudową i rozbudową obecnego OOK. Bliskie towarzystwo Obornickiego Centrum Rekreacji stworzyłoby kompleks kultury i wypoczynku.

Z tymi argumentami pana Henryka nie można dyskutować, bo są ze wszech miar słuszne. Pozostaje jednak sprawa dawnego domu kultury. Zaorać się go nie da, a budowa nowego i remont starego przekraczają możliwości obornickiego budżetu. – Nawet gdybyśmy mieli w kasie odpowiednią kwotę na prace budowlane obu obiektów, to jaką funkcję miałby mieć dawny OOK i kto miałby go utrzymywać po wybudowaniu nowego? – pytał w rozmowie z naszą redakcją radny Waldemar Cyranek.

Dom kultury podzielił radę miejską na dwie grupy – i tu trzeba zaraz dodać, że obie twórcze i merytoryczne w swych ocenach. Z podpowiedzią pospieszył burmistrz Tomasz Szrama, zapraszając do wydania opinii znanego poznańskiego urbanistę. Prof. Baryłkowski przygotował prelekcję połączoną z prezentacją koncepcji swojego biura. Zaproponował rozbudowę istniejącego domu kultury. – Powstałaby w nim sala na 180 osób, sala kinowa na 160 osób z możliwością amfiteatralnego ustawienia siedzeń, z salą prób muzycznych oraz salą warsztatów plastycznych. Hol byłby otwarty na park, a szklana elewacja byłaby trwała.

Koncepcja piękna a obiekt wspaniały, tylko czy dla 30-tysięcznych Obornik? Warto pamiętać, że obecny budynek nie jest żadnym zabytkiem i jak na razie nie było wielu imprez, by się wszyscy chętni nie pomieścili w obecnej sali widowiskowej. Jej archaiczny układ widowni czy system oświetlenia oraz wentylacji, rodem z dawnej epoki, wymaga przebudowy, ale sala kinowa w mieście, w którym kino się raczej nie sprawdza, to przesada. Nie oznacza to jednak, że tyleż ambitny co potężny projekt szklanego budynku z wieloma salami się nie podobał.

Henryk Brodniewicz uznał, że propozycja jest ciekawa i perspektywiczna oraz zapytał o możliwość przeniesienie tego projektu w inną lokalizację. Przedstawił walory miejsca nieopodal pływalni. – Tam też łatwiejsza jest komunikacja. Zdaniem Baryłkowskiego w każdej lokalizacji można poprawić układ komunikacyjny, zwłaszcza w czasie imprez. Kierowanie ludzi w kierunku otuliny Puszczy Noteckiej, w jego ocenie, nie jest dobrym pomysłem. – Przedstawiona koncepcja będzie trudna do zaadoptowania w innej lokalizacji, ale ostatecznie możliwa.

Artur Wróblewski słusznie zauważył, że – obiekt przy lesie Dahlmanna, czy u wylotu na Bogdanowo, jest zawsze na skraju miasta. Jednak koło pływalni powstał już ciąg ciekawych obiektów z rezerwą parkingową na placu targowym. Zdaniem profesora północna część miasta ma już wiele obiektów a południowa nie ma nic, a przecież się poprzez Bogdanowo rozwija.

Zdaniem Jacka Okpisza, który zna potrzeby lokalowe dla sportu i wykorzystanie sal sportowych dziś istniejących – to społeczeństwo powinno poznać problem i wydać swoją opinię. Poparł go w tym mniemaniu Paweł Drewicz sięgając po słowo ?referendum?. – Taką okazją do referendum będą Dni Obornik organizowane w OOK.

Waldemar Cyranek uważa jednak, że – to radni powinni decydować a nie społeczeństwo. Wiem jak zadecydują wyborcy z lewobrzeża Warty, wiem jak zdecydują też ci z prawobrzeża. Optymalnie byłoby zapytać wszystkich. Potrzebna jest debata społeczna i to ogólna, a już najwyższy czas, by podjąć jakąś decyzje, choćby w kwestii lokalizacji.

Brodniewicz przypomniał mu, że Rada Seniorów poparła lokalizację w lasku Dahlmanna. Profesor podkreślił, że – taniej będzie budować przy Armii Poznań, bo zalążek już jest i można budować na raty. Dyrektor Adam Krasicki podziękował Brodniewiczowi, którego pomysł wywołał temat remontu czy budowy i coś się może ruszyć.

Ostatecznej decyzji wciąż nie ma, ale jest dyskusja, a to już wiele. Ścierają się koncepcje, ale coraz częściej można słyszeć jedno zasadnicze pytanie. Jeśli dom kultury zmieni lokalizację, to co zrobić z tym, który jest dziś?

Właśnie to pytanie skłoniło większość rady za opcją wyremontowania obecnego domu kultury i to bez przesadnej i drogiej rozbudowy.

Podobne artykuły