Opieka społeczna się dusi

OBORNIKI. Trudno znaleźć prężniej działający ośrodek pomocy społecznej niż obornicki, jest jednak coraz większy problem lokalowy. Jak alarmuje Hanna Kniat Szymańska, dyrektor obornickiego OPS – nasze pomieszczania pękają w szwach. Teczki z 500+ zajmują wszystkie wolne miejsca. Akta leżą na podłodze.

Pracownicy OPS liczą na szybki remont budynku przy ulicy Jagiellońskiej, bo może tam znajdzie się miejsce. Potrzebne jest wsparcie psychologa DLA osób potrzebujących, ale ten nie ma gdzie przyjmować. Gdy trzeba przeprowadzić rozmowę z podopiecznym, część pracownic wychodzi na korytarz. Ciasnota utrudnia pracę wszystkim. Było ciasno już wcześniej, jednak wdrożenie programu Rodzina 500+ spowodowało lawinowy napływ dokumentów, które muszą znaleźć gdzieś miejsce. Ośrodek otrzymał specjalne szafy, ale nie ma ich gdzie postawić. Burmistrz Tomasz Szrama jest świadom problemu, jednak w całym magistracie nie ma już wolnych miejsc. – Myślałem o eksmitowaniu lekarzy, ale są protesty pacjentów, którzy przywykli do adresów swoich specjalistów. Mam dylemat, a mogę działać jedynie tak, by nie było niczyjej krzywdy.

Podobne artykuły