Za ile ta sala?

RYCZYWÓŁ. Radni ryczywolscy w zdecydowanej większości poparli zamysł budowy sali sportowo-widowiskowej, która na co dzień służyć będzie uczniom zespołu szkół, a pozostałym mieszkańcom jako miejsce uprawiania sportów halowych, organizacji zawodów, pokazów, imprez, widowisk czy występów.

Nie obyło się podczas ostatniej sesji drobnych przepychanek. Gmina planuje w tym roku wydać na budowę sali 1,5 mln w nadziei, że prace ruszą jeszcze w tym sezonie, a radny Łukasz Krzyśko mówi – Mnie zaskakuje tempo budowy tej hali. Mieszkańcy chcą hali, ale nie za 7 milionów, tylko za 3 mln, albo za 4 miliony. Konsultacji w tej sprawie nie było. A co się stanie, gdy wyjdzie na halę 10 mln, to co będzie.

Większość radnych nie podzieliła jego obaw, bo tyle będzie kosztowała inwestycja ile kosztować musi, a kupowanie dla oszczędności spodni z jedną tylko nogawką nie jest ich zdaniem przejawem rozsądku.

Michał Bogacz stwierdził: Jak będzie propozycja wykonawcy 10 mln, to poczekamy aż ktoś zaproponuje to samo za 6,5 mln, bo tyle i tylko tyle mamy na ten cel w budżecie. Tańszej hali też nie wybudujemy, bo jej wymiar jest dokładnie określony wymogami, a pasywność energetyczna obiektu pozwoli nam na dużą dotację.

Wójt Renata Gembiak-Binkiewicz dodała: Środki pomocowe z Urzędu Marszałkowskiego, które chcemy pozyskać na salę sportową są powiązane z pewnymi terminami i my się tych terminów musimy trzymać. Ogłosiliśmy przetarg, by zostać objęci procedurą dofinansowania. Do końca sierpnia możemy dostać 25% zwrotu z pożyczki preferencyjnej a nie 15% w przypadku, gdybyśmy terminu nie dotrzymali.

Łukasz Krzyśko nie dawał za wygraną, chcąc usłyszeć – jaki jest koszt budowy sali zawarty w kosztorysie? Tej informacji nie chciała udzielić wójt ani żaden radny, który taką wiedzę mógł posiadać. Podobnie jak nie powie ile ma w kieszeni ktoś zlecający jakieś prace rzemieślnikowi w swym domu.

Gdyby wójt ujawniła, ile może wydać na inwestycję, to zapewne ofertodawcy wyznaczyliby tę kwotę jako minimalną. A jeżeli okaże się, że ma mniej w kasie niż zwycięzca przetargu się spodziewa, to może go unieważnić, zanim wójt uzupełni budżet przesuwając w nim środki z innych wydatków.

Ostatecznie spór zakończono, choć cena sali i tak nie będzie znana do czasu, gdy nastąpi rozstrzygnięcie ofert potencjalnych wykonawców. Pozostaje jedynie nadzieja, że oferty będą niskie.

Podobne artykuły