Przestrzelony przetarg i wyjaśnienia fachowców

OBORNIKI. Podczas gdy starostwo zgromadziło na kontynuowanie sztandarowej inwestycji, rozbudowy szpitala, kwotę sześć do siedmiu milionów złotych (i to w porywach) szybko okazało się, że – najtańsza oferta wyniosła 8,260 mln. Ta kwota nas przerosła – tak oświadczył Piotr Sitek, a zgromadzeni w sali sesyjnej obornickiego magistratu nie wiedzieli czy śmiać się, czy płakać. Przestrzelić przetarg o półtora miliona, to niemal mistrzostwo kraju.

Ilekroć kalkulowane są gminne inwestycje kwota w przetargu zawsze jest niższa, a przykładem może być najnowsza budowa ?schetynówki?, gdzie oszczędność gminy Oborniki na tej inwestycji przekroczyła dwa miliony. Dlaczego? Dlatego, że tu dla odmiany kalkulowali i planowali ją fachowcy.

Kolejnym knotem okazało się to, że gdy budowano skrzydło szpitala, wybudowano… o jedno piętro za mało.

Fachowcy już wówczas sugerowali budowę trzech kondygnacji, by pomieścić wszystkie planowane obiekty, ale zadaniem sekretarza pobierającego dodatkową pensję za koordynację, miały wystarczyć dwa. Skutkiem tego teraz trzeba będzie jednak dobudować trzecią kondygnację.

– To olbrzymi wysiłek i odbędzie się to kosztem innych zadań – powiedział starosta Adam Olejnik i miał rację. Gdyby budowano od razu to, co potrzebne, byłoby znacznie taniej. Czy tym razem nie będzie znów knota? Można mieć poważne obawy. Starosta kontynuował podczas sesji w Rogoźnie: przeliczyliśmy się co do ceny, bo to z nadzorami prawie 8,5 mln złotych i musimy zrezygnować z pewnych rzeczy, a to może odbić się na szpitalu, który nie będzie mógł tak funkcjonować, jak zakładaliśmy. Jakkolwiek strasznie to brzmi, trzeba uwierzyć, bo Piotr Sitek w Obornikach także ostrzegał: przetarg unieważniliśmy i będziemy zmieniać standard i rozwiązania techniczne. Za miesiąc, półtora, ogłosimy nowy standard, licząc na ofertę 7 milionów.

Nie trzeba być wielkim fachowcem od kalkulacji, by zauważyć, że budując za siedem milionów to, co najtańszy wykonawca wyliczył już na niemal osiem i pól, trzeba będzie z czegoś rezygnować, więc warto pomyśleć, po co to w ogóle planowano? Jednym słowem ?nikt nic nie wie?, co potwierdził sam starosta słowami: nie wiemy ile będzie kosztował ten trzeci etap.

Sitek wyliczał: musimy dostosować oiom do nowych norm, co wiąże się z dobudową nowych pomieszczeń. Także apteka szpitalna musi być pogłębiona, bo jest za niska. Budowa skrzydła, to nie koniec. Potrzebny jest remont w dwóch budynkach, a to kosztowniejsze i trudniejsze niż budowa nowego.

Po tych słowach warto zacząć się bać, bo wiele wskazuje na to, że przebudowa szpitala zajmie obecnej ekipie czas do końca świata a może nawet jeden dzień dłużej.

Podobne artykuły