Gmina zadba o sześciolatki

OBORNIKI. Władze gminy twierdzą, że zniesienie przez obecny rząd obowiązku szkolnego dla sześciolatków może kosztować nawet dwa miliony złotych. – W roku 2015 do klas pierwszych poszło w gminie Oborniki 450 sześciolatków i ani jeden rodzic nie przesunął dziecka do przedszkola, choć miał taką możliwość. Jeżeli w tym roku sześciolatki zostaną w przedszkolach, to trzeba będzie zwolnić nawet 18 nauczycieli – wyliczył główny specjalista do spraw oświaty Krzysztof Hetmański.

Dodał, iż gmina poniesie dodatkowe wydatki na reorganizację szkół i zabezpieczenie miejsc dla dzieci, które będą musiały zwolnić w przedszkolach miejsca trzylatkom, jak to robią też inne gminy. Ponadto kwota dotacji ministerialnych naliczana do 2015 i nie objęła maluchów. Obawia się, że poziom tej dotacji może się drastycznie obniżyć. Namawia, by rodzice wysłali sześcioletnie pociechy do szkół, gdzie gmina zapewni im dodatkowe zajęcia teatralne, z rytmiki, naukę pływania, nauki języka obcego i im podobne.

Część rodziców ma jednak i tak wciąż wątpliwości. Jedna z mam przesłała do naszej redakcji kopię pisma skierowanego do burmistrza Obornik, w którym ma on zagwarantować na piśmie miedzy innymi: pobyt maluchów w zerówkach od godziny 6 do 17, trzy posiłki dziennie, nauczycielki przedszkolne wraz z pomocnicami, szeroką gamę zajęć, dostosowanie infrastruktury szkolnej do potrzeb sześciolatków, dyżury nauczycielskie w czasie wakacji i ferii oraz wprowadzenia systemu bezdzwonkowego. Mamy obawiają się, że ich dzieci nie dojrzały jeszcze emocjonalnie, fizycznie i społecznie do przebywania w szkołach.

Krzysztof Hetmański wyjaśniał radnym: będzie gwarancja tego wszystkiego, co jest w przedszkolach, 10-cio godzinna opieka, posiłki itd. W szkołach są sale do nauki i do zabaw. Takie same są warunki jak w przedszkolach. Są zajęcia, opieka i infrastruktura techniczna. Dzieci nie obowiązują dzwonki lekcyjne a przerwy mają w innym czasie, niż te szkolne. Burmistrz Tomasz Szrama podkreślił: wszelkie warunki w zerówkach są spełniane, bo inaczej nigdy byśmy nie proponowali rodzicom przeniesienia tam dzieci.

Radny Marek Kulupa pogratulował inicjatywy otwartych drzwi w szkołach, by rodzice mogli osobiście poznać panujące tam warunki. Waldemar Cyranek oświadczył, że wysłał swe sześcioletnie dziecko w ubiegłym roku do szkoły i nie było żadnych problemów, bo szkoła była doskonale przygotowana.

Zdaniem wielu radnych największym ?problemem? rodziców nie są ?warunki w szkołach?, ale ewentualna utrata opieki nad dziećmi od 7 do 16:30. Tego w zerówkach obawiać się jednak nie muszą.

Podobne artykuły