Odmroził sobie nogi. O włos od śmierci z wyziębienia.

OBORNIKI. Mieszkaniec ulicy Zamkowej miał wielkie szczęście. W miniony wtorek, gdyby nie akcja opieki społecznej i straży miejskiej, mógłby stracić nogi. Dzień wcześniej mężczyzna pił z kolegami alkohol się pod sklepem monopolowym przy Piłsudskiego. Pijanego, niemal nieprzytomnego oborniczanina znalazł patrol policji.

Policjanci zawieźli go do mieszkania. Jednak stan zdrowia mężczyzny i warunki w jakich żył, między innymi brak ogrzewania, spowodowały, że zawiadomili opiekę społeczna i poprosili o interwencję. Jak się okazało, mężczyzna był znany urzędnikom. Z samego rana w asyście straży miejskiej udali się do jego mieszkania.

Drzwi wejściowe się nie zamykały, w pomieszczeniu panowała bardzo niska temperatura, niewiele różniąca się od tej na zewnątrz. Mężczyzna leżał na łóżku, blady jak ściana, trzęsący się z zimna. Wezwano karetkę pogotowia. Lekarz po zbadaniu go stwierdził, że jego życiu zagraża niebezpieczeństwo. Był wychłodzony a w najgorszym stanie były jego nogi – pojawiły się sine i czerwone znaki świadczące o odmrożeniu. Natychmiast zabrano go do szpitala w Obornikach. Jak się okazało, jeżeli mężczyzna zostałby dłużej w takim stanie, czekała go czekać śmierć a w najlepszym przypadku amputacja obu kończyn.

Podobne artykuły