Napad na ekspedientkę. Mieszkańcy: wiedzieliśmy, że tak się stanie.

OBORNIKI. O sklepie spożywczym obok nowych bloków przy Drodze Leśnej dyskutowano już wcześniej. Po wybudowaniu mieszkań, spółdzielnia mieszkaniowa postanowiła udostępnić ziemię pod sklep spożywczy.

Mieszkańcy się buntowali. Większość nie chciała sprzedaży alkoholu pod swoimi oknami. Bali się, że grupki miłośników piwa, wina i wódki będą zbierać się przy blokach i hałasować w nocy. Mieszkańcy to w większości młodzi rodzice, a miejsce gdzie miał stanąć sklep sąsiadowało z placem zabaw. Spółdzielnia jednak zapowiedziała, że miejsce będzie monitorowane a alkohol, przynajmniej ze wstępnych zapowiedzi, nie będzie sprzedawany. Sklep miał być zamknięty najpóźniej o godzinie 20. Jednak na obietnicach się jednak skończyło.

Miejsce rzeczywiście jest monitorowane, przez kamery umieszczone niedaleko placu zabaw, ale grupki pijaczków zbierają się przed sklepem regularnie. Równie regularnie przyjeżdża tam policja. Sklep sprzedaje alkohol a zamykany jest około godziny 22.

Mieszkańcy mają tego dość, a czarę goryczy przelała napaść na ekspedientkę, która miała miejsce 30 listopada tuż przed zamknięciem spożywczaka.

Mężczyzna w średnim wieku rzucił się na ekspedientkę po tym, jak ona odmówiła mu sprzedaży papierosów na sztuki. Prawdopodobnie był pijany. Zaczął szarpać kobietę, a ta obroniła się butelką piwa. Po uwolnieniu się z rąk napastnika, zadzwoniła po policję a mężczyzna uciekł do pobliskiego lasu.

Do sklepu, jak opowiadały nam ekspedientki, często przychodzą pijani klienci – zwłaszcza pracownicy słonawskich firm, którzy wracają z z drugiej zmiany i potrzebują wsparcia przed spotkaniem z żonami. Społeczność wspólnoty mieszkaniowej na którą składają się mieszkańcy nowych bloków, jest oburzona. Wszyscy podkreślają, że zapowiadali dużo wcześniej, że się tak stanie. Piękne miejsce, jakim była nowa część osiedla, powoli zamienia się w dzielnice pijacką. Daleko od centrum miasta, komendy policji i straży miejskiej, z lasem oddalonym o kilka kroków, pijani mężczyźni mogą pozwolić sobie na szaleństwo. Radiowóz policji widać z daleka, a uciec do lasu można w kilka chwil. Niektórzy mają dość awantur pod blokami i sprzedają swoje niedawno zakupione domostwa mieszkania. Z miesiąca na miesiąc takich ofert jest coraz więcej. Ci którzy nie chcą opuszczać nowych mieszkań zapowiadają petycję, którą ma doprowadzić do zamknięcia sklepu.

Podobne artykuły