Znalazło się wyjście

WARGOWO. Mieszkańcy Wargowa latami wodzeni za nos w sprawie budowy gazociągu w ich wsi, patrzą z niecierpliwością na swoją radną. Pani Irena Magdziarek spogląda równie niecierpliwie na burmistrza, a ten na dyrektora spółki gazowniczej Sławomira Kudelę, który naobiecywał i ?uciekł?.

Zadanie gazyfikacji nie należy do gminy i burmistrz może jedynie postulować i prosić. Już była zgoda, już były terminy i część dokumentów. Nagle się okazało, że spółka nie może ułożyć gazociągu zanim ?ktoś? nie usunie stojących na poboczu drogi powiatowej drzew. Powód ten, to bardziej wymówka niż problem dla jednej z najbogatszych firm w kraju. Wycinka kilkudziesięciu potężnych drzew to koszt znaczny i powiatu nie stać na taki wydatek. Gmina też nie może wydać tam takich pieniędzy, bo to nie gminna droga a gazownicy zasłaniają się także kosztami. Na nic się zdało oficjalne apelowanie i wysyłanie pism oraz osobiste prośby radnej i burmistrza. – Będą drzewa nie będzie gazociągu – postawiła sprawę spółka gazownicza.

Sytuacja wydawała się kompletnym impasem, gdy znalazło się doskonałe wyjście. Burmistrz Tomasz Szrama znalazł firmę, która może się podjąć darmowej wycinki drzew w zamian za pozyskane drewno.

Zanim warkną pierwsze piły, trzeba będzie załatwić wiele formalności i pozwoleń. Wśród nich będzie staranie się o odstępstwo od zakazu wycinki jednego z drzew, na którym wypatrzono rzadki porost. Te jednak formalności kiedyś się skończą i drwale przystąpią do pracy. Gmina oczyści bez wydatków drogę a drwale zarobią na drewnie. Najwięcej zyskają wargowianie, którzy doczekają gazyfikacji.

Podobne artykuły