Rolnicy w sprawie ziemi z prokuratorem w tle

ZIEMIA OBORNICKA. W zorganizowanym przez Tadeusza Witka i Pawła Bydałka z lokalnej Izby Rolniczej spotkaniu wzięło udział niemal 50 osób. Przybyli do starostwa powiatowego rolnicy zainteresowani kupnem gruntów, prócz nich także poseł na sejm RP Krzysztof Paszyk, burmistrz Obornik Piotr Woszczyk, radca prawny Izby Rolnej, radny Andrzej Ilski i wielu innych, wśród których zabrakło niestety przedstawiciela Agencji Nieruchomości Rolnych, gdyż jak twierdził: mamy mało czasu i wiele zawirowań.

Zanim przejdziemy do relacji ze spotkania, wyjaśnimy czytelnikom w czym rzecz cała. Rolnicy chcą dokupić ziemi. Optymalnym czasem jest okres od stycznia, gdy ruszają kredyty do oczątku maja 2016, gdy wchodzi w życie wynegocjowana 12 lat temu z Unią Europejską umowa o sprzedaży ziemi obcokrajowcom.

Po tym czasie, choć nikt nie spodziewa się fali kupujących, ceny pójdą niewątpliwie w górę i dlatego rolnikom zależy na czasie. Tymczasem nowy minister rolnictwa wstrzymał sprzedaż gruntów rolnych z zasobów skarbu państwa i stąd zamieszanie oraz wielki niepokój.

Więcej szczęścia mieli rolnicy w z gminy Rogoźno, którzy zakupili 150 ha w Owieczkach. Aby więcej chętnych mogło przystąpić do kupna, podzielono cały grunt na mniejsze działki. Formalnie sprzedaży nie dało się agencji przygotować, wiec chętnym do kupna zaproponowano dzierżawę na rok a potem gwarantowano odsprzedaż.

Inna sytuacja jest w gminie Oborniki. Tu agencja gruntów nie wystawia na sprzedaż a jedynym areałem, który kusi kupujących, to pola rolniczego kombinatu w Świerkówkach. Jest to jednak własność prywatna, choć dla niektórych rolników istnieje podejrzenie, co do sporego kawałka ziemi w Nieczajnie, iż może to być grunt agencji lub jest to grunt z nieuregulowanym stanem prawnym

Rolnicy się denerwują, czas nagli, a rządzący wstrzymali sprzedaż.

Poseł Paszyk twierdzi, że to zabieg czysto marketingowy, by wskazać, kto teraz rządzi. Dzieje się to z oczywistą szkodą dla okolicznych rolników, którzy chcą kupić ziemię zanim do zakupów przystąpią zamożniejsi europejczycy. Ten kij ma dwa końca. Nowy minister twierdzi, że chce dokonać inwentaryzacji, ale przy okazji stracicie okazję, jaka się otwiera od stycznia do kwietnia 2016, by pod rządami nowej ustawy, do czasu uwolnienia po 12 latach otwarcia sprzedaży ziem dla obcokrajowców dokonać zakupów. Nie ma co podejrzewać masowego wykupu, ale trzeba założyć szybki wzrost cen ziemi. A mowa o półtora miliona ha pod zarządem państwa.

Prawnik z Izby Rolniczej wyjaśniał, że w przyszłym tygodniu będzie zawarta umowa przedwstępna dotycząca sprzedaży 1500 ha ziemi od kombinatu rolnego Świerkówki. Prawo pierwokupu ziemi, w ilości ponad 5 ha, ma zgodnie z prawem agencja i dopiero, gdy ta zrezygnuje, nastąpi podpisanie aktu notarialnego. – Agencja ma 30 dni na skorzystanie z prawa pierwokupu, po tym czasie to prawo przejdzie na najbliższego sąsiada.

Kto owym sąsiadem jest i czy wśród owych 1500 ha są grunty agencji, to wciąż otwarte pytanie. Rolnicy biorący udział w spotkaniu skarżyli się na dziwne kombinacje gruntowe w kombinacie, polegające na dzierżawie jednego gruntu rolnikom przy jednoczesnym oddaniu w użytkowanie gruntu innego i to w innej miejscowości.

Wreszcie Paweł Bydałek zapytał prawnika – co można zrobić, by wstrzymać te sprzedaż ziem kombinatu? Ten odpowiedział krótko ? nic. Jedyna szansa to prośba do agencji, by ta kupiła ziemie w oparciu o prawo pierwokupu, ale to jeszcze nie załatwi problemu, skoro agencja przestała grunty sprzedawać. Agencja może też wystąpić do sądu z wnioskiem o wyceną ziemi, co przesunie w czasie sprzedaż, ale i to też niczego nie zahamuje.

Krzysztof Paszyk powiedział: problem robi się znacznie szerszy niż sprzedaż tych 1,5 tys. ha ziem. Widać jasno, że rażący jest problem nieuregulowanego stanu własnościowego w gruntach i to od lat.

Zaproponował: aby ochronić się przed sprzedażą tych gruntów, co do których własności nie ma jasności, warto złożyć powiadomienie do prokuratury o podejrzeniu próby zbywania gruntów mających nieuregulowany stan własności. To wstrzyma sprzedaż i pomoże uregulować wiele spraw.

Poseł obiecał wystąpić też wraz z Izbą Rolniczą i władzami gminy do agencji rolnej o deklarację, co do własności jej ziem w Kombinacie. Poprosi geodetę powiatowego o weryfikację gruntów.

Piotr Woszczyk zaproponował, aby rolnicy spróbowali podjąć rozmowy z RKS Świerkówki o włączeniu ich do listy kupujących.

Grunty RKS Świerkówki to nie jedyny problem. Rolnicy zebrani w gościnnych murach starostwa dyskutowali też o gruntach w Objezierzu, dzierżawionych przez firmę Terra Bovis. – To ziemie Agencji Nieruchomości Rolnych. Spółka tam administrująca wystąpiła już o wyłączenie z puli 30% ziem do sprzedaży dla rolników, ale Agencja jest przeciw. Teraz ta cała ziemia będzie u dzierżawcy do 2017, czyli do wygaśnięcia umowy dzierżawnej a potem agencja może te 30% zbyć. Na liście kupujących są byli właściciele Objezierza, mający prawo pierwokupu. Ich tytuł został już wykazany a grunt wykupiony. Jakie ma ów właściciel plany, co to kupionego gruntu, tego nikt nie wie – tłumaczył radca prawny Izby Rolniczej zebranym rolnikom.

Podczas spotkania okazało się, że z jednej strony rolnicy chcą kupić ziemię. Z drugiej nie ma co kupić, bo agencja nic nie ma, a z trzeciej gdyby nawet miała, to minister nie pozwala sprzedawać i tak koło się zamyka.

Gdy się okazało, że przed rolnikami szukającymi ziemi stoi mur niemożności, dyskusja zeszła do kuluarów i przeszła na świnie.

Radny powiatu i rolnik Andrzej Ilski narzekał na fatalnie niskie ceny świń. – Od pewnego czasu notuję tylko straty. Już 15 tys. dołożyłem do swojej hodowli i poprawy nie widać. Nas rolników interesuje to, byśmy mieli za co żyć, a nie zawirowania polityczne w sejmie czy trybunale.

Poparł go poseł Krzysztof Paszyk: będę interpelował do ministra Jurgiela w sprawie cen żywca, bo Wielkopolska. i Kujawsko Pomorcie, to ponad 30% pogłowia trzody w kraju. Być może tam nad Wisłą tego nie widzą.

Do krytyki dołączył się prezes Tadeusz Witek: teraz wychodzi brak własnej ubojni świń, o co walczyliśmy w czasie strajków rolniczych. Ci, którzy mają ubojnie zarabiają na mięsie, więc cena żywca nie jest dla nich aż tak istotna. Ostrzegł, że – podobnie niebawem może być z bydłem i drobiu, bo brak jest ochrony rynku.

Spotkanie wiele nie wyjaśniło, ale było pożyteczne ze względu na to, że poruszono wiele spraw, które rolników od dawna bolały a nie mieli właściwego forum, by je wyartykułować.

Podobne artykuły